Połowa Polaków nie odłoży nawet na minimalne świadczenie emerytalne?

Nawet 50 proc. Polaków nie zgromadzi na swoich kontach w ZUS środków wystarczających do otrzymania najniższej emerytury. Państwo będzie więc musiało dopłacać im do świadczeń - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z  22.01.2015 r.). Z szacunków wynika, że  pracownik  zatrudniony przez 25 lat  jest na umowę-zlecenie i etatach z pensją minimalną (1750 zł brutto), rzetelnie odprowadzający  składki po zakończeniu  aktywności  zawodowej otrzyma ... 492 zł emerytury brutto, czyli zaledwie 28 proc. pensji (dla porównania obecnie emerytura minimalna to 880 zł). Są to wyliczenia - pisze dziennik, powołując się na raport przygotowany przez  Stefana Kawalca, byłego wiceminister finansów, a  obecnie prezes firmy doradczej Capital Strategy  - " uwzględniające nie tylko obecne przepisy i wysokość składek, lecz także nowy sposób ozusowania kilku umów-zleceń jednej osoby, który ma obowiązywać od 1 stycznia 2016 r. Wówczas wprowadzona zostanie kwota graniczna oskładkowania, równa płacy minimalnej. Państwo będzie musiało dopłacać im do świadczeń”. Kawalec uważa, iż można ograniczyć dopłaty do emerytur minimalnych, rozwijając trzeci filar.- podaje "DGP". Natomiast w  opinii prof. Leokadii Oręziak z Katedry Finansów Międzynarodowych SGH, jeżeli  radykalnie nie zmienimy sposobu oszczędzania, będziemy zmuszeni wprowadzić emerytury obywatelskie. 

Państwo winno wspierać system  oszczędzania na emeryturę

Długofalowe oszczędzanie jest dobre nie tylko dla obywateli, ale także dla państwa, więc trzeba je wspierać - wynika z  debaty „Jak zapewnić godziwe dochody na starość – rola dobrowolnych oszczędności emerytalnych", która odbyła się w Pałacu Prezydenckim. Podstawą dyskusji był raport Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP) „Dodatkowy system emerytalny w Polsce – diagnoza i rekomendacje zmian" - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 19.01.2015 r.). I tak, w opinii Bronisława Komorowskiego, prezydenta RP uczestniczącego w rozmowach, "obecnie trzeci filar emerytalny rozwija się zbyt wolno i trzeba sprawić, był atrakcyjniejszy i dostępny dla osób o niższych dochodach.(...) dotyczy to zwłaszcza osób młodych, które weszły lub wchodzą na rynek produkcyjny. Ich emerytury mogą być zasadniczo gorsze". Zdaniem prezydenta Komorowskiego,  "możliwe jest stworzenie lepszych szans dla przyszłych emerytów przez różne formy własnej partycypacji w budowaniu emerytury bardziej godziwe" - pisze gazeta. Z kolei według  prof. Macieja Żukowskiego, prorektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Polska ma  "jeden z najwyższych poziomów składki emerytalnej na świecie". Dlatego tez - w opinii prof. Żukowskiego -  zakres dodatkowego odkładania jest niewielki. Piotr Lewandowski, główny ekonomista Instytutu Badań Strukturalnych zaproponował, iż aby  upowszechnić system dodatkowego oszczędzania "warto sięgnąć po psychologiczne zabiegi jak np. działający w Kenii system comiesięcznego przypominania o wpłacie na konto przy pomocy SMS" - podaje "Rz". Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oceniając zaproponowane przez raport TEP rozwiązanie - stworzenie  systemu automatycznego zapisu do programów emerytalnych pracowników zakładach pracy powyżej 300 zatrudnionych, w którym składka miałaby być dzielona pomiędzy pracodawcę i pracownika - stwierdził, iż to "rozwiązanie nie obciąża budżetu państwa i nie jest bardzo inwazyjne w stosunku do kosztów pracy. Można rozważyć uwzględnianie oszczędności w III filarze podczas liczenia wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu hipotecznego". Natomiast zdaniem Jeremiego Mordasewicza  z Konfederacji Lewiatan, "oszczędności zawsze będą pochodziły z pensji pracownika ponieważ liczą się pełne koszty pracy. Jego zdaniem  więc podział składki niewiele zmienia" - donosi dziennik.

OFE pozostają nadal ważnym graczem na warszawskiej GPW


Zmiany  wprowadzone w OFE w 2014 r.  obniżyły  aktywność OFE na rynku akcyjnym. Saldo zakupów przez fundusze walorów spółek giełdowych (w tym zagranicznych) od stycznia do końca grudnia ub.r. wyniosło 2,2 mld zł, podczas gdy rok wcześniej stanowiło o niemal 18 mld zł  - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 21.01.2015 r.). Według gazety, która powołując się na Analizy  Online,  na koniec 2014 r. wszystkie OFE miały akcje o wartości 123,9 mld zł, czyli o 1,1 proc. mniej niż rok wcześniej .Tym niemniej - pisze dziennik - pomimo drastycznych zmian w systemie emerytalnym, OFE nadal  pozostają ważnym graczem na warszawskiej giełdzie. Zdaniem analityków, zainteresowanie akcjami danej spółki ze strony OFE jest  pozytywnym symptomem. Jak twierdzi w "Rz"  Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM, "ulubieńcy OFE to zazwyczaj firmy o bardzo wysokich standardach zarządzania i corporate governance, płacące dywidendy. OFE są z założenia inwestorami długoterminowymi, ceniącymi zdrowe biznesy". I tak, w 2014 r. fundusze emerytalne pod względem udziału w kapitale najbardziej zaangażowały się w producenta aluminiowych stopów odlewniczych Alumetal (wartość IPO wyniosła ok. 293 mln zł),  posiadając obecnie  nieco ponad 30 proc. wszystkich akcji tej spółki. OFE  wzięły także czynny udział w kwietniowym IPO Prime Car Management (wartość oferty blisko 210 mln zł) i mają prawie 21 proc. kapitału spółki, jednego z liderów polskiego rynku leasingu pod względem wielkości floty. Natomiast 2015 r. będzie dla OFE bardzo trudny - uważa Adam Gola, wiceprezes Pocztylion-Arka PTE. Jego zdaniem ,  "OFE mogą chętniej inwestować w spółki małe i średnie, które dają szansę na bardziej dynamiczny wzrost" – pisze gazeta.  Ponieważ OFE w Przeczytaj rozmowę z Adamem Golą, wiceprezesem Arka-Pocztylion PTE głównej mierze inwestują w akcje notowane na warszawskim parkiecie, ten spadek odbija się właśnie na krajowym rynku. Nasze wyliczenia wskazują, że fundusze kupiły tylko o nieco ponad 0,7 mld zł więcej akcji notowanych na rynku polskim, niż sprzedały. Dla porównania zakupy netto akcji krajowych w 2013 roku wyniosły niemal 16 mld zł na plusie.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT