Emerytura plus w wysokości 1100 zł dla każdego emeryta i rencisty?

Emerytury plus mają kosztować prawie 11 mld zł(ok. 10,8 mld zł), z czego 9,1 mld zł ma trafić do klientów ZUS, 1,2 mld do rolników z KRUS i blisko  500 mln do służb mundurowych - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.03.2019 r.).  Jak podkreśla gazeta, "rząd nad nimi pracuje i ma dwa problemy: czas i powszechność". Świadczenia - według zapowiedzi -  mają być wypłacone już w maju br., czyli jest miesiąc na przyjęcie ustawy, gdyż  ZUS musi być gotowy na wypłaty dodatkowego świadczenia emerytalnego  do połowy kwietnia br . Ustawa powinna być  więc  w  ekspresowym trybie procedowana  i przyjęta przez parlament  oraz  podpisana przez prezydenta RP - pisze dziennik.  Jak podkreśla "DGP",  taki pośpiech oznacza, że "rozwiązanie musi być maksymalnie proste, by ZUS nie musiał wprowadzać zbyt wielu zmian do swoich systemów informatycznych". Wiadomo, że wypłaty mają być maksymalnie powszechne -  otrzymają je nie tylko emeryci z ZUS i KRUS, lecz także renciści. Jest jednak grupa tych świadczeniobiorców - ponad 220 tys. osób - których obecne świadczenie jest niższe od minimalnego.  Ale co z osobami,   którym zabrakło nieco stażu do emerytury minimalnej,  czy którzy odprowadzili tylko kilka składek w ciągu całego życia?  Jak podkreśla w gazecie Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy i była prezes ZUS, "takie osoby i tak mają korzyść, bo choć opłaciły jedną składkę, to mają prawo do darmowej opieki medycznej przez całe życie – gdyż od każdego, nawet groszowego świadczenia jest odprowadzana składka na NFZ". 

Obecnie są trzy koncepcje, jak rozwiązać  problem tej grupy. I tak, pierwsza przewiduje  wypłatę  wszystkim po 1100 zł. Według zaś drugiego wariantu,  "emeryturę plus w pełnej wysokości otrzymałyby osoby, które dostają od połowy minimalnej emerytury, a reszta dostałaby trzynastkę w wysokości dotychczasowego świadczenia, nawet gdyby miało to oznaczać groszowe wypłaty" - podaje "DGP".  Z kolei trzeci pomysł zakłada  "podział tej grupy na kilka mniejszych, stworzenie kilku progów i wypłata świadczenia od kilkudziesięciu złotych do pełnej wysokości w zależności od tego, w której grupie znajdzie się emeryt". W opinii dziennika, jest to  rozwiązanie jest najmniej prawdopodobne, gdyż jest zbyt skomplikowane dla ZUS.

 Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej ma nadzieję, że rozwiązanie uda się wypracować w konsultacjach. Natomiast Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao SA uważa, iż wypłata dodatkowych ok. 18 mld zł dla emerytów (ok. 7,5 mld zł to koszt tegorocznej  waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych) w ograniczony sposób wesprze konsumpcję. Ekspert szacuje, iż emeryci wydadzą około 30–45 proc. dodatkowych środków. Podkreśla, iż nawet trzynasta   emerytura nie powinna stanowić problemu, gdyż w czerwcu br. Narodowy Bank Polski (NBP) powinien wpłacić zysk za 2018 r., który może  wynosić 5–7 mld zł. W opinii Mrowca, "bardzo dobra sytuacja fiskalna w 2018 r. pozwoliła rządowi stworzyć pewne rezerwy, po które teraz można sięgnąć. W tym roku wielkich napięć nie będzie, ale problemy mogą zacząć się w roku przyszłym".

 

 

Na IKE i IKZE Polacy zaoszczędzili już blisko  11 mld zł 

 

Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE)  już nie przyrastają  tak szybko. Na koniec 2018 r. w IKE  oszczędzało na starość  blisko milion osób – informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 01.03.2019 r.), powołując się na dane  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Według informacji KNF, podsumowującej  rok 2018  w IKE i w IKZE,   IKE na koniec 2018 r. posiadało 995,7 tys. osób, podczas gdy rok wcześniej konto to miało  951,6 tys. Polaków.  Oznacza to - pisze dziennik -  że w ub.r.  przybyło 44,1 tys. takich kont. Jednak w porównaniu z 2017 r.  jest to  przyrost 4,6 proc. mniejszy, kiedy to wzrost  rachunków IKE  sięgnął 5,4 proc.  Według gazety, wartość aktywów zgromadzonych w IKE na koniec 2018 r. wynosiła około  8,691 mld zł, natomiast rok wcześniej  aktywa IKE kształtowały się na poziomie  7,961 mld zł. Zatem środki zgromadzone w IKE zwiększyły się o 0,73 mld zł, czyli o blisko 9,2 proc. - podaje "Rz".  Dziennik  podaje,  że   przyrost aktywów IKE pomiędzy 2016 i 2017 r. był znacznie wyższy, niemal 20-proc. I tak, średnia wpłata na IKE w 2018 r. wynosiła  4,2 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej stanowiła ona   3,8 tys. zł. Co istotne, zdecydowaną większość kont posiadały  osoby w wieku    powyżej 40 lat, w tym  do  kobiet  należało  525,3 tys. kont , zaś   mężczyźni mieli  ponad 470,3 tys. IKE.

Z  kolei danych  KNF wynika, że  na koniec grudnia 2018 r. na  indywidualnych  kontach  zabezpieczenia emerytalnego (IKZE)  odkładało  środki około 730,4 tys. osób,  podczas gdy rok wcześniej na tych kontach oszczędzało  689,9 tys. rodaków.  Jak komentuje "Rz", jest to  przyrost  40,5 tys. kont (wzrost o 5,9 proc.).   W 2018 r. aktywa IKZE stanowiły 2,3 mld zł. Łącznie wartość środków zgromadzonych w  IKE i IKZE  przekroczyła na koniec ub.r.  próg 11,0 mld zł. Jest to wzrost o 1,3 mld zł (plus 14 proc.) - szacuje KNF. W opinii nadzoru finansowego, chociaż  dynamika aktywów produktów trzeciofilarowych była w ub.r.  najniższa od 6 lat, to biorąc pod uwagę zawirowania na rynkach kapitałowych, IKE i IKZE osiągnęły  „nie najgorszy” wynik.

 

 

TK: ZUS przeliczy ponownie  emerytury dla kobiet  z rocznika 1953 

 

ZUS ponownie przeliczy zaniżone emerytury dla pan urodzonych w 1953 r. -  zdecydował Trybunał Konstytucyjny (wyrok TK z 6 marca 2019 r.; sygn. akt P 20/16).  Chodzi o blisko  100 tys. bezprawnie obniżonych świadczeń pobieranych przez kobiety urodzone w 1953 r., a które korzystały z wcześniejszych emerytur.  Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.03.2019 r.), sędziowie TK jednogłośnie uznali, że "ustawodawca nie miał prawa pogorszyć sytuacji kobiet pobierających świadczenia po tym, jak już skorzystały z wcześniejszych emerytur". TK rozpatrywał pytanie prawne Sądu Okręgowego w Szczecinie, który miał  wątpliwości, czy art. 25 ust. 1b ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 39) w zakresie, w jakim ma zastosowanie do kobiet urodzonych w 1953 r., a które nabyły prawo do wcześniejszej emerytury, jest zgodny z ustawą zasadniczą. Dziennik pisze, iż wątpliwości te  pojawiły się w czasie rozpatrywania sprawy kobiety urodzonej w tymże roku, która po ukończeniu 55 lat przeszła na wcześniejszą emeryturę. Po jej otrzymaniu w 2008 r. emerytka nadal pracowała, opłacając składki na ZUS, a "nie mogła skorzystać z możliwości ubiegania się o wyższą emeryturę w wieku powszechnym, bo 1 stycznia 2013 r. zaczął obowiązywać zaskarżony przepis". Zgodnie z ta regulacją,  przy obliczaniu emerytury po emeryturze wprowadzono nieznaną dotąd zasadę, że nowe świadczenie będzie pomniejszane o już wypłacone kwoty - podaje gazeta. Dlatego  zamiast wyższego świadczenia (zwiększonego o wpłacone dodatkowe składki),  kobieta  otrzymała je  niższe niż wcześniejsza emerytura. 

Według "DGP", szczeciński  sąd  uznał więc, że "taka zmiana przepisów podważa konstytucyjną zasadę ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa". Co istotne, kobiety urodzone w 1953 r. były ostatnim rocznikiem mającym prawo do wcześniejszej emerytury, podczas gdy dla pań urodzonych między 1949 a 1953 r.  w momencie wdrażania reformy emerytalnej w 1999 r. stworzono specjalne rozwiązania, mające je chronić przed zmianą sposobu ustalania wysokości emerytury. 

Zdaniem  Lesława Nawackiego, dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, " Trybunał potwierdził tym orzeczeniem, że ustawodawca nie może zmieniać reguł gry w czasie realizowania uprawnień. A tu mieliśmy do czynienia właśnie z taką sytuacją".

Jak podaje "DGP", powołując się na szacunki  resortu pracy,  wyrok TK może kosztować budżet państwa  nawet 1 mld zł.

 

 

W lutym 2019 r. zysk OFE  na poziomie 0,4 proc.

 

Według raportu Analiz Online i Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE), w  lutym 2019 r. tylko jeden otwarty fundusz emerytalny - Allianz Polska OFE - odnotował straty. Przy tym,  średnia stopa zwrotu wypracowana przez OFE  w lutym br. wyniosła 0,4 proc. - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 06.03.2019 r.). Natomiast średnia stopa zwrotu funduszy emerytalnych  za ostatnie 12 miesięcy wciąż jest jednak ujemna i  kształtuje  się na poziomie średnio minus (-) 4,1 proc., a wynik finansowy  najbardziej efektywnego funduszu   w omawianym czasie - Generali OFE - osiągnął poziom  minus (-) 3,2 proc.- informuje gazeta.

Z kolei w lutym br. najwyższe stopy zwrotu wypracowały  PKO BP Bankowy OFE oraz OFE PZU Złota Jesień, których wynik sięgnął 1,1 proc. I, co istotne - zauważa dziennik - niemal wszystkie otwarte fundusze emerytalne  średnio 85 proc.  aktywów inwestują na rynkach akcji,  co w  dłuższym horyzoncie czasowym przynosi  im lepsze wyniki. Na przykład średnia stopa zwrotu OFE  za 3 lata wynosi  26,2 proc., a za 10 lat już  87,6 proc. 

Jak podaje "PB" za Analizy Online, w  lutym 2019 r. wartość aktywów OFE wzrosła  do 162,3 mld zł (wzrost o 0,1 proc.). Z kolei łączny wynik z zarządzania  powiększył  ich wartość o ponad 0,6 mld zł. Przy tym, bilans przepływów środków z ZUS był ujemny. OFE przelały na konta ZUS w ramach tzw. mechanizmu „suwaka” OFE blisko 614 mln zł, a otrzymały  w ramach składek jedynie 286 mln zł - pisze   gazeta. 

 

 

Prezydent RP: "Potrzebne ograniczenie liczby emerytur niższych niż świadczenie minimalne" 

 

Zdaniem Andrzeja Dudy, prezydenta RP,  "należy wypracować takie rozwiązania, które doprowadzą do ograniczenia liczby emerytur niższych niż świadczenie minimalne" - donosi "Bankier.pl" (z 05.03.2019 r.). Prezydent Duda powiedział  podczas  posiedzenia plenarnego Rady Dialogu Społecznego (RDS), że  za  takie rozwiązanie można uznać Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK)." Czy to się ziści, czy nie, to pokaże przyszłość" - stwierdził A. Duda. Ponadto,  prezydent poinformował, że w 2018 r. wpłynęło 452 tys. wniosków o przyznanie prawa do emerytury, w tym 400 tys. w związku z obniżeniem wieku emerytalnego - podaje portal. W tym,   80 tys. ubezpieczonych otrzymało decyzję o przyznaniu emerytury z jednoczesnym zawieszeniem jej wypłaty z tytułu kontynuowania zatrudnienia. I  tak, emerytura przyznana kobiecie w 2018 r. wynosiła średnio 1625 zł, a mężczyźnie - 2633 zł. Natomiast Elżbieta Rafalska,  minister rodziny, pracy i polityki społecznej podczas posiedzenia  RDS stwierdziła, iż  "wydłużenie wieku emerytalnego odbyło się bez dialogu społecznego"  i  "wiele osób zostało pozostawionych bez zabezpieczenia społecznego" - pisze "Bankier.pl". Z kolei wiceminister resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed poinformował, że "w 2018 r. liczba pierwszych przyznanych świadczeń emerytalnych była niższa niż w roku wprowadzenia reformy emerytalnej. Większość osób, które przeszły w ubiegłym roku na emeryturę, to niepracujący". I tak, na  koniec 2018 r. emerytury i renty z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) pobierało 5,6 mln osób, zaś w  strukturze zarejestrowanych dotąd wszystkich wniosków o emeryturę, odsetek osób nieaktywnych zawodowo stanowił ponad 52 proc. - podkreślił. Według S. Szweda,  sytuacja finansowa FUS nie uległa pogorszeniu  w związku z przywróceniem wieku emerytalnego - zauważa portal - zaś wskaźnik pokrycia wydatków FUS wpływami ze składek jest już bliski 80 proc. , i to pomimo, że ZUS  nie pobrał 10,5 mld zł zaplanowanej na zeszły rok dotacji.

Według danych przedstawionych na RDS,  "w trzecim kwartale 2018 r. około 468 tys. osób łączyło pracę z pobieraniem świadczenia emerytalnego, z czego ponad połowa (ok. 253 tys. osób) jako główne źródło utrzymania wskazała pracę. Oznacza to wyraźny wzrost skali łączenia pracy z emeryturą w porównaniu z sytuacją sprzed roku - o 33 tys. osób. (w III. kwartale 2017 r. było 435 tys. osób, które jako źródło dochodu wskazywały zarówno pracę jak i emeryturę)" - informuje "Bankier.pl".   Natomiast w opinii Jeremiego  Mordasewicza ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, "ludzie chwalą obniżenie wieku i narzekają na wysokość świadczeń, a politycy zabiegając o sympatię wyborców nie mają odwagi przyznać, że emerytury mogą być wczesne i niskie, albo wysokie i późniejsze, ale nie jednocześnie wczesne i wysokie". Mordasewicz podkreślił, iż "Polskę cechuje niski wskaźnik aktywności zawodowej (...) i wyjątkowo niski poziom inwestycji", zaś  "obniżenie wieku emerytalnego przyczyni się do zmniejszenia dalszej aktywności zawodowej i jednocześnie zniechęca do inwestowania". Mordasewicz powiedział podczas posiedzenia RDS, iż powinno się stopniowo podwyższać wiek emerytalny kobiet, aż zrówna się z wiekiem emerytalnym mężczyzn", gdyż to zróżnicowanie wieku prowadzi do "dyskryminacji mężczyzn; jest głęboko niesprawiedliwe i nieuzasadnione ekonomicznie" - pisze portal.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT