Kiedy sąd może zmniejszyć odszkodowanie z polisy OC pojazdu...

Nie za wszystkie szkody płaci sprawca. Zdarza się, ze poszkodowani  mogą być współwinni poniesionej  szkody  - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 02.03.2019 r.), powołując się na  jeden z niedawnych wyroków Sądu Najwyższego (SN).  Dotyczył on mężczyzny,  poszkodowanego w wypadku,  który jechał na tylnym siedzeniu auta bez zapiętych pasów i z tego powodu stracił 30 proc. powypadkowego odszkodowania - 90 tys. zł, a z kosztami procesu łącznie  ponad 100 tys. zł. Jak wyjaśnia gazeta, przyczynienie się poszkodowanego do własnej szkody może mieć poważne konsekwencje finansowe. Albowiem według  art. 362 kodeksu cywilnego, "jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron"- podaje dziennik, podkreślając, iż  te "dość ogólne sformułowanie daje sądom dużą swobodę" w określeniu stopnia przyczynienia się do szkody, a więc i zmniejszenia należnego z tego tytułu odszkodowania - zauważa "Rz". Ponadto, do  zmniejszenia  odszkodowania może przyczynić się sama poszkodowana osoba, na przykład zbyt późno zgłaszając szkodę do ubezpieczyciela.  Orzekł  tak Sąd Najwyższy, stwierdzając, że  wprawdzie  polisa OC pokrywa celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na zastępcze auto, ale nie wszystkie. "Nie odpowiada w szczególności za winę samego poszkodowanego, gdy np. zbyt późno zgłosił auto do naprawy". Zdaniem SN, który powołał się na art. 354 kodeksu cywilnego,  poszkodowany winien współdziałać przy szkodzie, przy jej minimalizowaniu.  Jak ostrzega dziennik,  " trzeba o tym pamiętać przed szkodą czy usuwając jej skutki, a nie dopiero na sądowym korytarzu – aby nie doznać rozczarowania niepełnym odszkodowaniem".

 

 

Wycofanie produktu z rynku kosztuje   mniej,  jeśli przedsiębiorca  się  odpowiednio ubezpieczył

 

Coraz  częściej zdarzają  się  przypadki usunięcia wadliwego towaru z rynku. Pociąga to za sobą nie tylko duże koszty związane z samą operacją fizycznego pozbycia się produktu ze sklepowych półek, ale i wydatki poniesione  na kampanię  informacyjną o tym fakcie. Przedsiębiorca musi więc posiadać środki np. na  nakłady marketingowe w celu odbudowy wizerunku i zaufania do marki, jak i koszty naprawienia lub ponownego dostarczenia wycofanych towarów (logistyki, magazynowania)  czy  ich utylizacji. Zwrot wydatkowanych w tym celu środków pokryje polisa ubezpieczeniowa z klauzulą  recall - informuje "Puls Biznesu" (Nr z 05.03.2019 r.). Na takie  specjalistyczne ubezpieczenia coraz częściej decydują się małe i średnie przedsiębiorstwa - twierdzi dziennik.  Na polskim rynku ubezpieczeniowym funkcjonuje wprawdzie ubezpieczenie  OC producenta  za produkt - przypomina gazeta - ale nie pokryje taka polisa kosztów operacji wycofania wadliwego towaru. Zdaniem Konrada Drzewickiego, kierownika działu ubezpieczeń OC w Marsh,  największym problemem sprzedawców  będzie wówczas rozwiązanie umów z odbiorcami i utrata zamówień. Pomocne w takiej sytuacji będzie skorzystanie z oferty   Contaminated Product Insurance (CPI) -  podaje dziennik, powołując się na Michała Krukowskiego, starszego  specjalisty ds. ryzyk OC Chubb. Według Krukowskiego, ubezpieczenie to   m.in.  zapewni pokrycie kosztów wycofania produktu z rynku oraz wydatków na  zastąpienie  wycofanego produktu nową partią.  Ponadto, polisa pozwoli pokryć straty z tytułu utraconego  zysku firmy z  powodu zerwania  kontraktów, jak i  koszty zarządzania kryzysowego oraz wycofania produktu przez osoby trzecie - dodaje "PB".

 

 

SN: trzeba wziąć pod  pod uwagę wszystkie okoliczności wypadku na drodze 

 

Zdaniem Sądu Najwyższego (sygn. akt IV CSK 152/18), aby  żądać odszkodowania za wypadek spowodowany wskutek nierówności drogi, trzeba wykazać jej zarządcy naruszenie przez niego  ogólnych zasad bezpieczeństwa, czy zaniedbania w utrzymaniu traktu - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 01.03.2019 r.). Ponadto, "trzeba się przy tym przyjrzeć", czy poszkodowany nie przyczynił się do powstania szkody. 

SN rozpatrywał sprawę o odszkodowanie i zadośćuczynienie (po 100 tys. zł) - pisze dziennik - wytoczoną  zarządcy drogi powiatowej przez rodziców  17-letniego kierowcy skutera, który prowadząc jednoślad   wieczorem, wypadł z łuku drogi i  zjechał  na obniżone pobocze.  Z kolei  próbując  ponownego wjazdu na drogę przewrócił się i doznał ciężkich obrażeń, zakończonych  jego  śmiercią. I  tak, pozew  w pierwszej instancji został oddalony, natomiast sąd apelacyjny uwzględnił powództwo rodziców zmarłego i zasądził  odszkodowanie. Tymczasem zarządca drogi i jego ubezpieczyciel skierowali do SN skargę kasacyjną. I tak,  SN podkreślił - podaje gazeta - że stanu technicznego  drogi nie można  uznany za zły jedynie z powodu poziomu pobocza, gdyż tej kwestii przepisy nie regulują jednoznacznie . Ponadto, SN zajął się  także  kwestią ewentualnego przyczynienia się  poszkodowanego do wypadku,  przede wszystkim   sposobem  ponownego włączenia się jego skutera do ruchu oraz sprawą faktem założenia i zapięcia przez niego kasku - donosi "Rz". Biorąc  więc   pod uwagę wszystkie okoliczności, ostatecznie Sąd Najwyższy stwierdził, iż sprawa powinna zostać ponownie rozpatrzona przez sąd drugiej  instancji. 

 

 

Sprawy  o  odszkodowanie  za  szkody  typowo   zimowe  najczęściej kończą się w sądzie

 

Ciągle trudno jest dostać odszkodowanie za szkody typowo zimowe,   spowodowane przez spadające sople czy kontuzje na nieodśnieżonych czy śliskich chodnikach - twierdzi "Gazeta Wyborcza" (Nr z 28.02.2019 r.).  A że  "na dobrą wolę zarządców nieruchomości czy ich ubezpieczycieli nie ma co liczyć"- pisze dziennik - więc dlatego większość takich spraw kończy się w sądzie. Jak przyznaje w "Wyborczej" radca prawny Adam Saj z kancelarii w Lublinie, "ostatnie sprawy, jakimi się zajmowaliśmy, dotyczyły poślizgnięcia się na strzeżonym parkingu oraz poślizgnięcia na schodach prowadzących do przystanku autobusowego". Tymczasem podmioty odpowiedzialne za odśnieżanie i odlodzenie tych obiektów zakwestionowały swoją odpowiedzialność  w tej kwestii - mówi w "GW"  A. Saj. Jego zdaniem, uchylanie się ich  zarządców  od odpowiedzialności za wypadki oraz fakt, że ofiara pierwszego ze zdarzeń przeszła już operację, zaś w drugim przypadku poszkodowany doznał  złamania  kości udowej, powoduje , iż  "powyższe sprawy w najbliższym czasie znajdą swój finał w sądzie" - informuje gazeta.  Z kolei według   mec. Joanny Smereczańskiej - Smulczyk z kancelarii radców prawnych Europejskiego Centrum Odszkodowań (ECO),  jej firma  odszkodowawcza prowadzi obecnie  około 200 spraw związanych ze zdarzeniami zimowymi, w tej liczbie  ponad 100 spraw znajduje się już  na etapie sądowym. Mec. Smereczańska – Smulczyk   zauważa,  iż  z ponad kilku tysięcy zgłoszeń o wypadkach, które  wpłynęły do kancelarii ECO,   blisko  70 proc. z nich nie spełnia wymogów formalnych, a więc przede wszystkim "brakuje materiału dowodowego zebranego przez poszkodowanego w dniu zdarzenia" - podaje gazeta. Zdaniem prawniczki, w  większości przypadków uniemożliwia  to starania  o  odszkodowanie.  Ponadto, J. Smereczańska - Smulczyk podaje,  że kancelaria ECO   na etapie przedsądowym uzyskuje wypłaty w 30 proc. prowadzonych spraw, natomiast w pozostałych przypadkach  uzyskuje  je  w wyniku postępowania sądowego – donosi "Wyborcza". 

 

 

UFG: mało  prawdopodobne  obniżki OC,  choć na drogach mniej  wypadków

 

Jak informuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG), towarzystwa ubezpieczeniowe coraz więcej płacą za wypadki drogowe. W 2018 r. odszkodowania i świadczenia ubezpieczycieli  z tego tytułu wyniosły łącznie 10,5 mld zł (bez kosztów likwidacji szkód i rezerw na niewypłacone odszkodowania), o ponad 3 proc. więcej niż w 2017 r. - donosi "Bankier.pl" (z 04.03.2019 r.).  Elżbieta Wanat-Połeć, prezes UFG podkreśla, powołując się na statystyki zakładów ubezpieczeń, że dynamika wartości wypłat za szkody na drodze "rośnie szybciej niż dynamika liczby pojazdów przybywających na polskich drogach". Zdaniem szefowej UFG, dlatego  mało prawdopodobne jest, aby stopniowa poprawa bezpieczeństwa na drogach  w dłuższej perspektywie spowodowała istotne obniżenie cen polis OC – podaje portal. Albowiem według  policyjnych statystyk spada liczba wypadków na drogach (w 2018 r.  było ich 31,4 tys., gdy w 2017 r.- 32,8 tys.) i to pomimo coraz większej liczby pojazdów na drogach. W ub.r. liczba aktywnych komunikacyjnych  polis OC wzrosła  o 4 proc. więcej niż rok wcześniej i   na koniec 2018 r.  wyniosła 24,6 mln  sztuk. Tymczasem  ubezpieczyciele wypłacają coraz więcej odszkodowań za szkody majątkowe wypłacane z polis OC. I  tak,  z danych ubezpieczycieli w ogólnopolskiej bazie polis OI UFG wynika,  iż  w 2018 r. towarzystwa wypłaciły blisko 5 mld zł odszkodowań z tytułu tych świadczeń, o 7 proc. więcej niż rok wcześniej (bez kosztów likwidacji szkód i rezerw na niewypłacone odszkodowania). W opinii  Sławy Cwalińskiej Weychert,  wiceprezes UFG, "poszerza się katalog świadczeń, które muszą spełnić ubezpieczyciele komunikacyjni w ramach polis OC" - informuje "Bankier.pl"- jak choćby zapewnienie poszkodowanym auta zastępczego na czas naprawy pojazdu. Na wzrost wypłat mają wpływ także coraz popularniejsze cesje roszczeń z tych polis na rzecz warsztatów naprawczych.  "Dokonując takiej cesji, poszkodowany często nie zdaje sobie sprawy, że pomimo,  iż  jego  auto jest już naprawione - to nabywca cesji może jeszcze zażądać dodatkowych kwot od ubezpieczyciela znacznie przekraczających rzeczywisty koszt naprawy tego samochodu" -  komentuje wiceszefowa UFG. Ponadto, jeździmy coraz lepszymi autami, których naprawa jest droższa – dodaje  Cwalińska Weychert. 

I tak, odszkodowania z  komunikacyjnych ubezpieczeń OC,  łącznie ze świadczeniami za szkody osobowe wyniosły w ub.r.  (bez kosztów likwidacji szkód i rezerw na niewypłacone odszkodowania) - 6,2 mld zł (wzrost o 3 proc.).  Natomiast wypłaty z polis AC  sięgnęły  4,3 mld zł (wzrost o 4 proc.). 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT