Nadal bez stanowiska TK w sprawie noweli o tzw. trzydziestokrotności

Trybunał Konstytucyjny (TK) odroczył do 13 listopada 2018 r. rozprawę w sprawie zgodności z konstytucją RP nowelizacji ustawy znoszącej  tzw. 30-krotność - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 31.10.2018 r.), powołując się na oświadczenie  prezes TK Julii  Przyłębskiej.  Nowelę ustawy, zakładającą  zniesienie górnego limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, powyżej którego obecnie nie odprowadza się ich do ZUS  (tzw. 30-krotność) skierował do Trybunału Konstytucyjnego  Andrzej Duda, prezydent RP w styczniu br. - przypomina gazeta. Zastrzeżenia głowy państwa dotyczą "dochowania standardów procesu legislacyjnego", m.in. niewłaściwego trybu zaopiniowania ustawy przez Radę Dialogu Społecznego, związki zawodowe i organizacje pracodawców.
Zdaniem prezydenta RP, "rodzaj i waga wprowadzanych ustawą zmian, dotyczących zarówno pracowników, jak i pracodawców, powoduje, że praca nad tego rodzaju aktem prawnym prowadzona powinna być z pełnym poszanowaniem obowiązującej przy jego tworzeniu procedury, w tym z uwzględnieniem zasad dialogu i współpracy z partnerami społecznymi" - podaje dziennik.
Według "DGP", Trybunał początkowo  miał zająć się tą  sprawą na  swoim posiedzeniu na początku lipca br., jednak rozprawa została odwołana. Z kolei , w dniu 30 października   br.  TK  wysłuchał strony postępowania. Na przykład  Robert Hernand, zastępca prokuratora generalnego podkreślił, że prezydent RP  w swoim wniosku nie zakwestionował merytorycznej zawartości ustawy, tylko tryb jej przyjęcia.

Efekty PPK są przeceniane ?

Świat bez Pracowniczych Planów Kapitałowych ( PPK) byłby lepszy – deklarują   dr hab. Joanna Tyrowicz i Artur Rutkowski, ekonomiści Fundacji GRAPE, która wzięła pod lupę reformę PPK - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 27.102018 r.). W ich opinii,   PPK "tak naprawdę niewiele wnoszą, nie wyplenią biedy wśród osób starszych, nie zapewnią im dostatku" - podaje dziennik.  Według raportu przygotowanego przez  ekspertów z Fundacji GRAP,  reforma emerytalna PiS "nie rozwiązuje najważniejszego problemu przyszłych emerytów, bo nie pomaga odpowiedzieć na pytanie, jak rozłożyć oszczędności, by na pewno starczyło nam na życie do ostatnich dni (tzw. anuitet)". Albowiem PPK oferują wypłatę rozłożoną na 10 lat. Zgodnie z projektem można co prawda wypłacić środki jednorazowo lub w transzach, ale obciążone jest to 30 proc. uszczerbkiem wartości zgromadzonego majątku - twierdzą autorzy analizy o PPK. I tak, w przypadku PPK po osiągnięciu 60 roku życia będzie można 25 proc. zgromadzonych środków wypłacić jednorazowo bez podatku Belki (19 proc. od dochodów kapitałowych), a pozostałe 75 proc.,  będzie dostępnych bez podatku Belki w ratach przez 10 lat lub jednorazowo po potrąceniu 19 proc. podatku. Oszczędności z PPK podlegać będą dziedziczeniu przez cały okres składkowania - przypomina  gazeta. Umowę uczestnictwa w PPK   będzie można zerwać w dowolnym momencie, ale ... odchodząc w trakcie trwania programu,  trzeba zwrócić państwu  wszystkie dopłaty roczne. Przy tym  30 proc. składek naszego pracodawcy trafi automatycznie do ZUS-u. Nam zostanie 70 proc.
Zdaniem ekspertów z Fundacji GRAP, , "Projekt Pracowniczego Programu Kapitałowego (PPK) zakłada dodatkową i w praktyce obowiązkową składkę emerytalną. Dodatkową, bo składka do PPK nie zastępuje składek już istniejących. Obowiązkową, bo choć teoretycznie można dołożyć starań i zrezygnować z PPK, procedura ta jest złożona i trzeba ją cyklicznie powtarzać" - podaje "Rz". Ponadto, dr hab. Joanna Tyrowicz i Artur Rutkowski podkreślają, że ulgi podatkowe i dopłaty (powitalna i roczne) chociaż stanowią  wystarczającą zachętę, aby przekonać wszystkich do uczestniczenia w PPK, to jednocześnie spowodują  koszty fiskalne, które będą musiały  zostać sfinansowane poprzez podniesienie podatków - pisze dziennik. I tak, dodatkowe obciążenia fiskalne "wymagać będą podniesienia VAT o 0.7 punktu procentowego wobec scenariusza status quo (...). A z kolei wyższy VAT najbardziej obciąża budżety najbiedniejszych - w tym właśnie emerytów i rencistów". W opinii ekonomistów Fundacji GRAP,  wzrost oszczędności w gospodarce będzie jednocześnie znacznie niższy niż prognozowany w uzasadnieniu do projektu ustawy. Według nich każdy złoty odprowadzony do PPK zostanie skompensowany zmniejszeniem dobrowolnych oszczędności własnych o 73 grosze - twierdzi gazeta. Ponadto, nawet jeśli  program PPK obejmie  wszystkich pracujących, to "środki zgromadzone w PPK nie osiągną skali środków zgromadzonych w OFE przed zmianami z 2011 i 2013 roku. Do OFE trafiało 7,3 proc. zarobków wszystkich Polaków, a  do  PPK będzie trafiało obowiązkowo jedynie 3.5 proc. zarobków. Maksymalne 8 proc. zarobków dotyczyć będzie tylko tych osób, które zdecydują się na dobrowolne zwiększenie składki" - ostrzegają w dzienniku analitycy GRAPE.

Związkowcy NSZZ "Solidarność": pracownik powinien mieć prawo do przejścia na emeryturę ze względu na staż

Zdaniem  XXIX Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność", pracownik powinien mieć prawo do przejścia na emeryturę bez względu na wiek, ale osiągnięty staż pracy, liczony według okresów składkowych na ubezpieczenie społecznie niezależnie od formy zatrudnienia" - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 27.10.2018 r.). Związkowcy chcą  wprowadzenia przez rząd zapisu w ustawie, który  umożliwiłby  przejście na emerytury po osiągnięciu 35 lat pracy kobietom, 40 lat pracy mężczyznom - pisze gazeta. Ponadto, związkowcy  przyjęli również stanowisko ws. świadczeń przyznawanych z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W ich opinii, potrzebne jest wprowadzenie przepisów, które uniemożliwią zajmowanie tych świadczeń przez komorników - podaje dziennik. Delegaci stwierdzili, że obecne w naszym kraju procedury związane z legalizacją pobytu i pracy cudzoziemców "prowadzić mogą do nieprawidłowości przy ich zatrudnianiu. Częste przypadki zatrudnianie cudzoziemców przez agencje pracy tymczasowej stwarzają pracodawcom możliwości do nadużyć, których skutkiem może być dumping socjalny oraz obniżenie wynagrodzeń pracowniczych" -informuje "DGP".
"Krajowy zjazd delegatów domaga się, aby zatrudnienie cudzoziemców odbywało się na takich samych zasadach jak pozostałych pracowników" - zaapelowali związkowcy.

Od  stycznia  2019 r.   będzie  można otrzymać  tzw. matczyną emeryturę

Od stycznia 2019 r. swoje  funkcjonowanie w Polsce rozpocznie  nowy rodzaj emerytur, tzw. emerytury matczyne. Ich wysokość będzie kształtować się na poziomie  minimalnego świadczenia emerytalnego, które obecnie wynosi 1000 zł brutto miesięcznie  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 26.10.2018r.). Według gazety, tzw. emerytury matczyne będą  wypłacane przez ZUS i KRUS. I tak,  świadczenia te będą mogli otrzymać rodzice (matka lub  ojciec),  którzy wychowali co najmniej czwórkę dzieci i spełniają kryterium wiekowe. A więc, będą mogły  na nie liczyć kobiety,  które ukończyły 60 lat i mężczyźni, którzy ukończyli 65 lat życia.
Świadczenie otrzymają osoby, które w trakcie jego pobierania mieszkają w Polsce i nie mają dochodu zapewniającego niezbędne środki utrzymania - podaje dziennik. Jeśli zaś osoby, które kwalifikują się do pobierania emerytur matczynych  mają przyznaną emeryturę lub rentę w kwocie niższej niż emerytura minimalna - wyjaśnia "DGP" - to otrzymają wyrównanie do kwoty 1000 zł.
Jak pisze gazeta, emerytury matczyne przysługują  matce, która "wychowała co najmniej czworo własnych dzieci, dzieci swego współmałżonka lub dzieci przysposobionych",
oraz ojcu, który wychował " co najmniej czworo własnych dzieci, dzieci swego współmałżonka lub dzieci przysposobionych w przypadku śmierci matki dzieci albo porzucenia dzieci przez matkę". Natomiast świadczenia te  nie będą przysługiwać  osobom, które zostały pozbawione władzy rodzicielskiej, lub którym ją ograniczono. Ponadto, tzw. matczynej emerytury  zostaną pozbawione osoby, które  po przyznaniu im świadczenia zostały " tymczasowo aresztowane lub odbywają karę pozbawienia wolności, albo przebywają w całodobowych placówkach odwykowych dla osób uzależnionych. Nie dotyczy to osób odbywających karę w systemie dozoru elektronicznego" - podkreśla "DGP".

Za pracę w Polsce i za granicą przysługuje emerytura z ZUS

W Unii Europejskiej  obowiązuje rozporządzenie o wzajemnej wypłacie emerytur pomiędzy państwami członkowskimi UE. I tak, osoby, które pracowały w Polsce, a później wyjechały za granicę, mogą domagać się od polskiego ZUS emerytury lub renty, natomiast ich rodziny mogą  otrzymać  od Polski rentę wdowią i zasiłek pogrzebowy - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 31.10.2018 r.). Zdaniem dziennika,  jeśli przysłowiowy Kowalski "pracował w Polsce, a później wyjechał do pracy do dowolnego kraju Unii Europejskiej lub do Norwegii, Islandii, Liechtensteinu, Szwajcarii, może być pewny, że za lata pracy w Polsce dostanie od naszego ZUS emeryturę. (...) Warunek? Nasza praca musiała odbywać się na terenie jednego lub większej liczby krajów unijnych." I tak, ZUS wypłaca obecnie (najnowsze dane za I kwartał 2018 r.) około 172 tys. międzynarodowych emerytur - podaje gazeta. Z tego 114 tys. emerytur dostają osoby zamieszkałe w Polsce, które wróciły po emigracji zarobkowej. Natomiast  Polakom zamieszkałym za granicą,  ZUS co miesiąc wysyła blisko 57,9 tys. emerytur; z tego 41 tys. do krajów Unii Europejskiej. I tak, najczęściej ZUS  przelewa emerytury do Niemiec (18,9 tys.), Australii (5,6 tys.), USA (5 tys.), Francji (4,5 tys.), Kanady (4,2 tys.), Szwecji (3,2 tys.), Austrii (3,1 tys.), Czech (2,5 tys.) i Wielkiej Brytanii (1,4 tys.)- donosi "Wyborcza". Według "GW", przeciętna wysokość  takiego  świadczenia emerytalnego wynosi  1518 zł brutto. Przy tym, "okazuje się, że wielu emigrantów mogłoby pobierać pieniądze z polskiego ZUS, ale tego nie robi. Nie znają bowiem przepisów i nie wiedzą, do kogo udać się po pomoc" - zauważa  dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT