Nowela ustawy o ubezpieczeniach rolnych na etapie konsultacji społecznych

Resort rolnictwa przygotował projekt nowelizacji zmiany ustawy o ubezpieczeniach rolnych. Zaproponowano w nim  m.in. możliwość ubezpieczenia od suszy na korzystniejszych dla rolnika warunkach,  przy zachowaniu dopłaty z budżetu państwa - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 07.08.2018 r.). Według gazety, w przygotowanej regulacji  nadal zostanie zachowany udział własny rolnika na poziomie 10 proc. sumy ubezpieczenia w przypadku ubezpieczeń od wszystkich ryzyk, jednak z wyłączeniem ryzyka suszy. Oznacza to,  że jeżeli szkoda zostanie oszacowana np. na 1 tys. zł, to rolnik może dostać 90 proc. tej kwoty, a więc w tym przypadku 900 zł.
Jeżeli zaś rolnik zdecyduje się na ubezpieczenie od jednego ryzyka suszy, to według nowych  przepisów, jego udział własny może sięgnąć 30 proc. wartości odszkodowania w zamian za niższą składkę - pisze "DGP". Ponadto, projekt przewiduje, aby rolnik sam wybrał, czy jego udział ma być na poziomie 20, 25 lub 30 proc. wartości odszkodowania. W  razie klęski,  będzie mógł odzyskać co najmniej zwrot poniesionych kosztów na tę produkcję. Dotychczas firmy ubezpieczeniowe albo odmawiały ubezpieczenia od suszy, albo zniechęcały rolników, proponując wysoką składkę.
W opinii resortu rolnictwa, wprowadzenie takiej zasady ma przyczynić się do większego zainteresowania rolników ubezpieczeniami - podkreśla gazeta. Natomiast  "pozostawienie części ryzyka z tytułu strat powstałych w wyniku suszy po stronie producenta rolnego będzie czynnikiem motywującym dla nich do podejmowania adekwatnych działań prewencyjnych, mających na celu obniżenie poziomu wrażliwości upraw na niedobory opadów atmosferycznych" - podaje "DGP".
Projekt nowelizacji w ramach konsultacji społecznych wysłano do 49 organizacji branżowych i związkowych. Zbieranie opinii ma potrwać do 25 sierpnia br.
Dziennik przypomina, iż  resort rolnictwa co roku określa w rozporządzeniu maksymalną sumę ubezpieczenia upraw, określając w  budżecie konkretną kwotę na dopłaty.  W tegorocznym budżecie na wydatki na ubezpieczenia rolne jest ok. 850 mln zł, w 2019 r. na ten cel powinna być przeznaczona podobna kwota.
Krajowe przepisy zobowiązują rolnika do ubezpieczenia co najmniej połowy powierzchni swoich upraw, na które otrzymuje on dopłaty bezpośrednie. W 2017 r.  ubezpieczeniem objęto 3,3 mln ha upraw rolnych (na ponad 14 mln ha ). "Ministerstwo rolnictwa zakłada, że wprowadzenie proponowanej zmiany wpłynie na zwiększenie powierzchni ubezpieczonych upraw i tak w roku 2018 r. do 5 mln ha; w 2019 - 6 mln ha; w 2020 r. do 7,0 mln ha, co oznacza, że ubezpieczeniem zostanie objęte ponad 50 proc. gruntów rolnych w Polsce" - twierdzi "DGP".

Ubezpieczenie od powodzi funkcjonuje z karencją 

Skrajne zjawiska pogodowe  coraz częstsze. Typowe szkody pogodowe to zerwane dachy, uszkodzone ściany czy wybite szyby i zalane wnętrza domów.  Występujące  zwłaszcza latem  lokalne podtopienia na terenach miejskich - tzw. powodzie miejskie, powodują zniszczenia pomieszczeń gospodarczych, garaży podziemnych czy  lokali  mieszkalnych  na niższych kondygnacjach. Zdarza się,  że gwałtowny  deszcz zaleje nam mieszkanie przez niezamknięte okna.
Po żywiołowych  katastrofach samorządy z reguły przeznaczają na wsparcie poszkodowanych pieniądze z lokalnych budżetów - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 06.08.2018 r.). Taka pomoc najczęściej nie pokryje wszystkich poniesionych strat. W takiej  sytuacji pomóc może odpowiednia polisa. Jednak " bardzo często okazuje się, że właściciele podtopionych czy całkowicie zniszczonych w powodzi domów nie byli ubezpieczeni" – zauważa gazeta, powołując się na Jakuba Nowińskiego z zarządu multiagencji "Superpolisa Ubezpieczenia" - a na zakup odpowiedniej polisy jest za późno. "Polisą można objąć tylko zdarzenia przyszłe i niepewne, nie zaś zdarzenie, o którym wiadomo, że na pewno się wydarzy" - podkreśla dziennik. Dlatego o ochronie  naszego  domu czy mieszkania przed powodzią należy zająć się odpowiednio wcześnie - radzi "Rz". I tak, zakres  ubezpieczenia  trzeba  dokładnie dopasować do wartości potencjalnych szkód. Co ważne, przy zawieraniu  umowy ubezpieczenia od ryzyka powodzi,  "należy zwrócić uwagę na karencję, czyli okres, kiedy ochrona nie działa, np. pierwsze 30 dni od daty rozpoczęcia okresu ubezpieczenia" – mówi w gazecie Marcin Pyka, ekspert-lider ds. rozwoju produktów detalicznych, Departament Rozwoju Produktów w firmie Uniqa. Właściciel nieruchomości sam podaje ubezpieczycielowi sumę, do której będzie chroniona jego nieruchomość (w przypadku tzw. szkody całkowitej wypłacone pieniądze powinny  wystarczyć na odtworzenie majątku), upewniając się, czy polisa nie określa  tzw.   udziału  własnego klienta w szkodzie. A nieruchomość  "można ubezpieczyć według wartości rzeczywistej bądź odtworzeniowej. Pierwsza oznacza cenę, za jaką w danym momencie (przed szkodą) można by dom sprzedać. Wartość odtworzeniowa oznacza kwotę niezbędną do odtworzenia zniszczonej nieruchomości" - tłumaczy "Rz". Ubezpieczenie według wartości rzeczywistej jest wprawdzie tańsze niż według odtworzeniowej, ale z reguły  odszkodowanie nie wystarcza na zakup nowych rzeczy w zamian za zniszczone,  czy na odbudowę budynków. "Według wartości rzeczywistej przeważnie ubezpiecza się starsze nieruchomości" - pisze dziennik.

Kolizja  na  drodze  z  dzikim  zwierzęciem  niebezpieczna,  ale  i  często  kosztowna

Kolizja  drogowa z dzikim  zwierzęciem to nie tylko niebezpieczeństwo utraty zdrowia czy życia. To także ryzyko strat finansowych. Nawet kierowcy, którzy wykupili polisę AC, są w takiej sytuacji  narażeni na konieczność płacenia za naprawę pojazdu  z własnej kieszeni - ostrzega "Wirtualna Polska"(www.wp.pl z 06.08.2018 r.).
Portal wyjaśnia, że "zazwyczaj na odszkodowanie po zderzeniu z dzikim zwierzęciem w miejscu odpowiednio oznakowanym kierowca nie ma co liczyć". Wyjątek stanowią posiadacze ubezpieczenia autocasco, choć jak się okazuje, nie jest to reguła. Ubezpieczyciel może bowiem odmówić wypłaty odszkodowania, jeśli np. na drodze w miejscu zdarzenia  występuje  znak ostrzegający o dzikich zwierzętach. Jak wyjaśnia w "WP.pl" Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),"AC jest ubezpieczeniem dobrowolnym i jego zakres zależy od naszej umowy z ubezpieczycielem (...). W Polsce nie ma żadnego problemu z wykupieniem ubezpieczenia AC, obejmującego również szkody wyrządzone przez zwierzęta. Jest to raczej standardowy element takiej ochrony" . W opinii M. Tarczyńskiego, znak ostrzegający o dzikich zwierzętach nie powinien mieć wpływu na odpowiedzialność z AC. Tym niemniej  zakupiona polisa  AC może  nie uwzględniać zderzenia ze zwierzęciem.  "Warto więc dokładnie sprawdzić, jakie zdarzenia obejmuje " - radzi portal. I dodaje, że "biorąc udział w zdarzeniu drogowym, w którym nie jesteście winni, w znacznej większości przypadków możecie liczyć na odszkodowanie (...) Niezależnie od rodzaju zdarzenia niezbędne jest powiadomienie policji. Za nieumyślne potrącenie zwierzęcia taryfikator nie przewiduje mandatu. Jeśli natomiast kierowca zrobi to specjalnie, grozi mu grzywna lub nawet rok pozbawienia wolności. Kara za nieudzielenie pomocy zwierzęciu może wynosić natomiast do 5 tys. zł".
W 2017 r.  na polskich drogach doszło do 334 wypadków z udziałem zwierząt (tyle zgłoszono  przypadków).

SN: jazda autem  w niezapiętych pasach to przyczynienie się do własnej szkody

Sąd Najwyższy (SN) orzekł, iż pasażer pojazdu jadący bez pasów na tylnym siedzeniu auta, które  uległo wypadkowi straci 30 proc. powypadkowego odszkodowania - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 08.08.2018 r.). Poszkodowany mógł stracić dużo więcej, gdyż Sąd Apelacyjny w Białymstoku oszacował jego przyczynienie się do własnej szkody aż na 50 proc. Dziennik podkreśla, iż udział poszkodowanego w szkodzie zmniejszył  dopiero Sąd Najwyższy (Sygn. akt IV CSK 114/17). Zdaniem SN, "nie budzi wątpliwości, że powód przyczynił się do powstania szkody, powstaje natomiast pytanie, czy uzasadnia to zmniejszenie odszkodowania o 50 proc. – jak przyjął sąd apelacyjny, czy o 30 proc. – jak uznał sąd okręgowy, czy też o 20 proc. – jak twierdzi powód". W opinii sędziego SN - podaje "Rz" - "pasażer mógł i powinien przewidywać konsekwencje ewentualnego wypadku, więc niezapięcie pasów można kwalifikować jako rażące niedbalstwo i przyczynienie się do szkody w 30 proc." 
SN rozpatrywał sprawę wypadku, spowodowanego przez  kierowcę samochodu, który w trakcie wyprzedzania innego pojazdu, "ponad dwukrotnie przekraczając dozwoloną prędkość, doprowadził do zderzenia z sygnalizującym skręt w lewo autem z naprzeciwka. Został za to skazany". Natomiast poszkodowany w wypadku pasażer pojazdu (doznał poważnych obrażeń, zwłaszcza głowy) pozwał ubezpieczyciela  auta o zadośćuczynienie za szkody na zdrowiu, które sądy wyceniły  na 300 tys. zł,  "ale aż tyle nie zasądziły"  - donosi gazeta.
Jak zauważa  w "Rz" Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego (RzF), zazwyczaj przyczynienie się poszkodowanego do wypadku określane jest na poziomie 15–30 proc. W opinii eksperta z Biura RzF, najwyższe są przyczynienia w sytuacjach, gdy poszkodowany świadomie decyduje się  na jazdę z pijanym kierowcą." W takich sytuacjach jest ono określane przez sądy na 70 proc., a w skrajnych przypadkach nawet na 90 proc. Oznacza to, że świadczenia przysługujące poszkodowanemu zostaną zredukowane o taki właśnie procent przyczynienia".

KIS:  Odsetki za zwłokę przy wypłacie odszkodowania z podatkiem PIT

Odsetki od kwoty odszkodowania, otrzymane na podstawie wyroku sądowego,  mają charakter uboczny w stosunku do należności głównej. W związku z tym nie są objęte  zwolnieniem z podatku PIT (0113-KDIPT2-1.4011.284.2018.1.RK) - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 06.08.2018r.), powołując się na  interpretację Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) z 3 lipca 2018 r.  Dyrektor KIS stwierdził,  w odpowiedzi na zapytanie   podatnika,  który po sześciu latach procesu  wygrał w sądzie z towarzystwem ubezpieczeniowym przyznanie  odszkodowania, że przepisy ustawy o PIT nie przewidują takiego zwolnienia.
Jak podaje  dziennik, sąd orzekł o wypłacie powodowi przez ubezpieczyciela jednolitej kwoty, "na którą składały się: odszkodowanie, zadośćuczynienie, zwrot kosztów sądowych i  odsetki ustawowe za zwłokę w wypłacie od dnia wnioskowania o zapłatę". Ponadto,  sąd stwierdził, że przyznana kwota wypłaty nie podlega opodatkowaniu - pisze gazeta. Jednak pod koniec 2017 r. towarzystwo ubezpieczeniowe przysłało podatnikowi pocztą PIT-8C, zaliczając kwotę odsetek jako przychód. Stąd  jego pytanie  do skarbówki, czy od wypłaty odsetek za zwłokę od towarzystwa ubezpieczeniowego jest  obowiązek zapłaty podatku. "Zdaniem podatnika, stanowisko sądów administracyjnych skłania się ku traktowaniu odsetek od odszkodowania w przypadku zasądzenia ich wyrokiem sądu, jako zwolnionych od opodatkowania" - donosi dziennik.

Czy będzie  powszechne OC dla  rowerzystów ?

Polacy oraz częściej jeżdżą na rowerach, dlatego   więc  spowodowanych przez rowerzystów  kolizji na drodze jest znacznie więcej. Tymczasem nadal kierowcy jednośladów  odpowiadają  za wyrządzone szkody na drodze na zasadach ogólnych prawa cywilnego, czyli ponoszą osobistą odpowiedzialność całym swoim majątkiem - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 06.08.2018 r.). Agencja badawcza SW Research przeprowadziła dla serwisu www. rp.pl sondaż, czy należy wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie OC dla rowerzystów? Według ankiety,  jest o tym przekonanych  blisko 34 proc. uczestników badania. Natomiast przeciwnego zdania jest 42 proc. respondentów - informuje gazeta. Z kolei prawie co czwarty badany (24 proc.) nie umiał zająć w tej sprawie jednoznacznego stanowiska. Według  Piotra Zimolzaka  z agencji badawczej SW Research, z sondażu wynika, iż "częściej o tym, że nie należy wprowadzać obowiązkowego ubezpieczenia OC dla rowerzystów, przekonane są osoby mające do 24 lat (63 proc.), ankietowani o wykształceniu podstawowym/gimnazjalnym (48 proc.) oraz respondenci mieszkający na wsi (46 proc.)". Natomiast   zdaniem  Piotra Łuczyńskiego, prezesa Stowarzyszenia Zdrowy-Rower, " co do zasady stosowanie kolejnych przymusowych opłat nie spotyka się z aprobatą, w tym przypadku środowisk rowerowych. I może dlatego w Europie żadne państwo nie zdecydowało się na wprowadzenie ubezpieczenia wyłącznie dla rowerzystów". W jego ocenie, jednak warto mieć taką polisę. Prezes Łuczyński tłumaczy, że "ruch rowerowy rośnie z roku na rok. (...) Na rynku można zaobserwować wzrost zainteresowania ubezpieczeniami dla rowerzystów. Rośnie świadomość, że w razie spowodowania szkody rowerzysta ponosi odpowiedzialność finansową, dlatego wielu decyduje się wykupić ubezpieczenie (...) Ostatnio pojawia się nawet możliwość zakupu ubezpieczenia OC wraz z rowerem, co może być wygodniejsze dla rowerzystów ".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT