Olbrzymi skok cen polis komunikacyjnych

Według  raportu "Rzeczpospolitej"(Nr z 26.10.2016 r.), obecnie  wzrost cen polis  komunikacyjnego  OC  obecnie  sięga  120 proc. w ujęciu rocznym, a  ubezpieczenia AC niemal  500 proc. W opinii gazety, jest to  skutek końca wojny cenowej.  Stawki polis OC i AC  ruszyły w górę w  2015 r.  i " nic na razie nie wskazuje, by miały się zatrzymać". Dziennik wyjaśnia, iż  podstawą do porównania obecnych cen ubezpieczeń komunikacyjnych  jest ubiegłoroczne zestawienie  OC i AC,  przygotowane przez "Rz" z  pomocą  porównywarki Superpolisa.pl. Autorzy tegorocznego raportu celowo nie zmienili  parametrów wyliczeń; zachowali  te same kryteria dotyczące kierowcy, a kalkulację przeprowadzili dla takich samych aut,  dzięki czemu zachowali ciągłość porównawczą - podaje gazeta.  Z raportu wynika,  iż  ceny ubezpieczeń komunikacyjnych OC i AC w br. podrożały nawet pięć razy więcej. Przy tym  prym w podwyżkach wiodą  Allianz i Gothaer. "Pierwszy podniósł ceny AC aż o 460 proc. Drugi ubezpieczyciel ma OC droższe nawet o 450 proc. niż przed rokiem" - informuje dziennik. A będzie jeszcze drożej - prognozuje gazeta.
Zdaniem Bartłomieja Behnke z multiagencji Superpolisa.pl,  "o ile  jeszcze rok 2014 był czasem stosunkowo niskich cen OC, to już od początku ubiegłego roku obserwujemy systematyczne i dynamiczne podwyżki". Behnke podkreśla, iż   jednak wzrost cen nie przełożył się na poprawę finansowej sytuacji w sektorze komunikacyjnym.  "Wynik techniczny wszystkich ubezpieczycieli był w 2015 roku rekordowo zły: ponad miliard złotych strat na samym tylko OC. W konsekwencji w pierwszym półroczu 2016 składki za obowiązkowe ubezpieczenie jeszcze wzrosły" – wyjaśnia  Behnke. Przy tym równocześnie dynamicznie zaczęły rosnąć wypłacane z tytułu OC odszkodowania, "głównie za sprawą szkód osobowych (np. dla rannych w wypadkach)" - pisze dziennik.  Jednak  pomimo  wzrostu cen od początku br.  biznes OC jest wciąż nierentowny. Zdaniem  Jarosława Matusiewicza, wiceprezesa polskiego oddziału Uniqi, "obecny rok będzie kolejnym, w którym ubezpieczyciele dołożą do tego segmentu" - pisze "Rz".  W jego opinii,  dalszy wzrost cen mogą powodować kolejne zapowiedzi związane między innymi z nowym tzw. podatkiem Religi oraz pokrywanie kosztów leczenia i rehabilitacji w prywatnej służbie zdrowia.
Natomiast   Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) podkreśla, iż  "lepsza ochrona poszkodowanych i  wyższe odszkodowania oznaczają wyższą cenę. Niezależnie od tego, jak się ona zmienia, antidotum na podwyżki jest proste: w najmniejszym stopniu odczuwają je osoby jeżdżące bezpiecznie i niepowodujące wypadków".
Na cenę polisy komunikacyjnej wpływa ocena ryzyka.  Każdy ubezpieczyciel ma własne sposoby  jego szacowania  i  dostosowuje do tego swoją politykę cenową. W tym celu  towarzystwo  musi pozyskać od klienta możliwie dużo informacji dotyczących jego danych osobowych oraz danych pojazdu;   pomocne mogą być tu  technologie telematyczne. Dzięki ich zastosowaniu cena polisy może zostać obniżona - twierdzi dziennik.  Zakład ubezpieczeń  zapyta więc o  adres zamieszkania właściciela samochodu, wiek kierowcy, dotychczasową historię jazdy (staż za kierownicą, liczbę spowodowanych szkód). Ważna jest  także marka i model pojazdu, jego  wiek, pojemność i moc silnika oraz  roczny przebieg.

KUKE w  rządowej strategii rozwoju

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE)  obecny rok zaliczy do udanych - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 27.10.2016 r.). Gazeta twierdzi, iż   KUKE   "odnalazła  się w rządowej strategii rozwoju i robi wszystko, żeby zostać forpocztą planu Morawieckiego".  Ubezpieczyciel, który ma być  wyposażony w wyższe kapitały oraz  w nowe przepisy  - w opinii dziennika -  będzie mógł jeszcze więcej. Marek Czerski, prezes KUKE   postawił  bowiem sobie za cel  przekształcenie ubezpieczyciela w podmiot działający według standardów rynkowych i dopasowany do potrzeb klientów  -  pisze "PB". A to  powinno uczynić kierowaną przez niego spółkę jednym z filarów rządowej strategii rozwoju - zauważa gazeta. Według szefa KUKE,   Korporacja rozpoczęła już  reorganizację  w celu osiągnięcia  większej efektywności i bardziej proklienckiego podejścia do biznesu.  Ponadto,  ubezpieczyciel  szuka  aktywnie firm, które - jak podkreśla   szef KUKE  -  "mogłyby rozwijać razem z nami swój eksport  i ekspansję zagraniczną." 

Polak płaci  za ubezpieczenie majątku średnio 154 euro

W Europie najwięcej na ochronę majątku wydają Szwajcarzy (1683 euro), mieszkańcy  Danii (1573 euro), Luksemburga (1397 euro) czy Austrii  (1000 euro).
W porównaniu z nimi  Polacy  na polisy  majątkowe wydają  niewiele. Zaledwie 154 euro - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 27.10.2016 r.).Mniej płacą za składkę przeciętnej polisy majątkowej tylko w  Rumunii (72 euro), Turcji (91 euro), Bułgarii (98 euro) oraz  na Węgrzech (124 euro).  Według dziennika,  Polska jest w ogonie Europy pod względem średniej składki w ubezpieczeniach majątkowych. Gazeta podaje, powołując się na dane zebrane  przez  porównywarkę  internetowych polis Ubea.pl, iż  z porównania   wysokości  składek wszystkich polis majątkowych, które przypadają   na  jednego  ubezpieczonego w  naszym kraju  wynika, iż   rynek ubezpieczeniowy w Polsce wciąż należy do najmniej rozwiniętych w UE. Według szacunków,  polisy komunikacyjne pochłaniają ponad połowę z każdej złotówki, którą w ramach składki Polak wydaje na ubezpieczenie majątku - informuje "Rz".
Natomiast w  samym segmencie polis OC i AC dla kierowców  Polak płaci przeciętnie 82 euro składki. Mniej od nas  za OC i AC  płacą tylko kierowcy z Rumunii, Bułgarii, Węgier i Turcji (dane za  Insurance Europe dotyczą 2014 r. ).

Ubezpieczenie GAP przydatne osobom leasingującym pojazdy

Kierowcy coraz częściej wybierają leasing jako metodę finansowania samochodu, lecz nie chronią dostatecznie swojego majątku przed utratą wartości pojazdu w wyniku jego eksploatacji. Jeżeli dojdzie do kradzieży pojazdu leasingowanego albo szkody całkowitej, wówczas umowa leasingu automatycznie wygasa - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 22.10.2016 r.).  W  takiej sytuacji leasingodawca  może żądać  natychmiastowej spłaty wszystkich opłat ratalnych. Leasingodawca otrzymuje również odszkodowanie, które w przypadku ubezpieczeń OC i AC jest ustalane według wartości samochodu w momencie zdarzenia szkodowego, a nie w chwili rozpoczęcia umowy.  "Świadczenie to jednak pomniejsza kwotę zobowiązań leasingobiorcy z tytułu rat" - informuje gazeta. Ponadto, w  interesie użytkownika jest, aby firma leasingująca otrzymała pełną rekompensatę za pojazd. Według "DGP",  pewnym   zabezpieczeniem dla leasigobiorcy   na wypadek nagłego wygaśnięcia umowy z podmiotem leasingującym  może  być  ubezpieczenie GAP.  Dzięki polisie, w przypadku szkody całkowitej auta bądź jego kradzieży, podmiot leasingujący otrzyma od ubezpieczyciela zwrot wartości pierwotnej pojazdu. Składki opłaca  leasingobiorca.
Dziennik zauważa, iż  leasingobiorcy rzadko wykupują nieobowiązkowe ubezpieczenie GAP, które dotyczy nie tylko nowych pojazdów. "Jest ono o tyle korzystne, że pozwala zrekompensować ubytek w majątku korzystającego, jaki powstaje w związku z różnicą pomiędzy wartością pojazdu przed rozpoczęciem umowy leasingu oraz w chwili szkody eksploatowanego auta. Leasingodawca, bez względu na okoliczności, i tak otrzymuje równowartość wszystkich opłat ratalnych" - podaje gazeta. Według adwokata  Wojciecha Drapały,  na rynku ubezpieczeniowym nie ma innych  produktów finansowych, które chroniłyby użytkownika lub właściciela samochodu przed takimi sytuacjami. Albowiem w  przypadku szkody całkowitej auta, a więc  nieopłacalności naprawy pojazdu, leasingodawca nadal pozostaje jego właścicielem, również wraku, który, tak czy inaczej reprezentuje pewną wartość majątkową.  Tymczasem korzystający musi spłacić wszystkie pozostałe raty leasingowe. "W związku z wygaśnięciem umowy, traci on również prawo do wykupu po tym, co pozostało z pojazdu. Taki użytkownik ma szansę jedynie wystąpić do firmy leasingującej z wnioskiem o przeniesienie na niego własności" - podkreśla w "DGP" ekspert. Z kolei  w przypadku odnalezienia skradzionego pojazdu, "jeśli skradziony pojazd zostaje odnaleziony, ubezpieczycielowi może przysługiwać wobec leasingodawcy roszczenie o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia w zakresie, w jakim otrzymał odszkodowanie przewyższające szkodę".

Za zniszczony nagrobek nie zawsze odpowie zarządca cmentarza

Przedmiotem ubezpieczenia majątkowego może być  każdy interes, który nie jest sprzeczny z prawem i daje się ocenić w pieniądzu. Także nagrobek -  pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 26.10.2016 r.). Decydując się na  ubezpieczenie grobu, warto wiedzieć, iż  składka za polisę wynosi  z reguły koszt rzędu kilkudziesięciu zł rocznie przy sumie ubezpieczenia  na poziomie kilku tys.  zł - pisze dziennik.  Oczywiście, jak w przypadku innych ubezpieczeń, tak i przy ubezpieczeniu nagrobku  duży wpływ na cenę polisy  ma zakres ochrony, który oferują towarzystwa ubezpieczeń.  I tak, z  reguły posiadacz polisy "zabezpiecza się przez takimi zdarzeniami losowymi, jak niekorzystny wpływ na nagrobek czynników atmosferycznych, wandalizm i kradzież elementów pomnika" - podaje "DGP".  Według gazety,  chodzi  o zniszczenia części nagrobka, które są zamontowane na stałe. I tak,  naprawa szkód powstałych wskutek dewastacji rzeźby będącej  trwałym elementem pomnika  będzie objęta ubezpieczeniem, ale  kradzież  ozdobnego wazonu stojącego na płycie już  nie.  Ochrona  przeważnie nie obejmuje szkód powstałych wskutek procesu starzenia się nagrobka.
Jak informuje "DGP", oferty  ubezpieczenia nagrobka najłatwiej znaleźć za pomocą internetowych wyszukiwarek. Przy zawieraniu  umowy, warto także  dołączyć do niej zdjęcia nagrobka, które mogą pomóc w przyszłości,  gdyby doszło do uszkodzeń pomnika i  może być  konieczne uzasadnienie poniesienia nakładów o określonej wysokości w celu przywrócenia nagrobkowi stanu pierwotnego - radzi gazeta.
Albowiem za zniszczony nagrobek nie zawsze odpowie zarządca cmentarza.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT