Raport KPMG: 92 proc. firm zamierza wdrożyć minimalną wersję PPK

Według najnowszego raportu firmy doradczej KPMG: „Pracownicze Plany Kapitałowe. Wyzwania firm związane z wdrażaniem PPK”, zdecydowana większość ankietowanych przez KPMG  przedsiębiorstw (92 proc.) deklaruje, że wdroży minimalną wersję pracowniczych planów kapitałowych (PPK).  Jak wyjaśnia "Bankier.pl" (z 03.10.2019 r.), "w tym wariancie pracodawca ma obowiązek wpłaty na PPK 1,5 proc. wynagrodzenia brutto pracownika". Portal pisze, że to rozwiązanie  nakłada na pracodawców obowiązek wpłaty na PPK 1,5 proc. wynagrodzenia brutto pracownika. I tak, w zależności od dobrowolnej decyzji pracodawcy, składka wpłacana do PPK może zostać powiększona nawet o dodatkowe 2,5 proc." Według raportu, z rozszerzonej możliwości skorzystać zamierza 3 proc. ankietowanych.

Ponadto, autorzy raportu podkreślają, że  sześciu na dziesięciu respondentów w związku z wdrażaniem programu deklaruje obawy natury organizacyjnej, takie jak m. in. "dostosowanie systemów informatycznych organizacji, dostosowanie wewnętrznych regulacji, zapewnienie wewnętrznych zasobów i mechanizmów obsługi programu"- donosi "Bankier.pl". Z kolei blisko co czwarty respondent  uważa, że wyzwaniem będą kwestie prawne, natomiast najmniejsze obawy budzą sprawy podatkowe - zdaniem ponad połowy ankietowanych przedsiębiorców,  są one najmniej problematycznym obszarem.  Przy tym  firmy oczekują wsparcia ze strony instytucji finansowej w niemal wszystkich możliwych obszarach, od "wyznaczenia dedykowanego opiekuna firmy (96 proc. wskazań), przez akcje informacyjne i szkolenia dla pracowników po wsparcie techniczne".

Według portalu, około 7 proc. ankietowanych jest przekonanych, że do PPK przystąpi większość pracowników zatrudnionych w danej firmie, a  47 proc. uważa, że większość pracowników zrezygnuje z przystąpienia do PPK. I co istotne, badani przez KPMG pracodawcy  nie traktują  „swoich deklaracji o chęci przeznaczenia środków finansowych na dobrowolne wpłaty, jako istotnego czynnika sukcesu we wdrożeniu PPK. Jest to najmniej istotny element wdrożenia PPK, wskazywany zaledwie przez co 10. firmę".  

Raport podaje, że pomimo ogólnego niskiego poziomu wiedzy na temat PPK, 74 proc. firm uważa, iż pracownicy mają wiedzę na temat wpływu PPK na wysokość wynagrodzenia netto.

 

 

Większość  pracowników chce pozostać w PPK

 

Blisko dwie trzecie pracowników firm, które już przystąpiły do pracowniczych planów kapitałowych (PPK), chce zostać w tym programie - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 01.10. 2019 r.), powołując się na dane Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Obecnie w ewidencji PPK jest zarejestrowanych 1560 firm zatrudniających blisko 900 tys. osób, które podpisały już umowy o zarządzanie PPK z instytucją finansową (dziennie przybywa kilkadziesiąt umów) - podaje dziennik. Według PFR,  tempo ich podpisywania należy uznać za dobre - pisze gazeta. I chociaż PPK  ruszyły od 1 lipca br., to pierwsze składki trafiły do PPK już w sierpniu, pomimo że  firmy mogą je wysyłać - wykorzystując maksymalne terminy na podpisanie umowy o prowadzenie - dopiero w grudniu 2019 r. Dlatego PFR spodziewa się, że największa fala wpłat do PPK rozpocznie się właśnie w grudniu br. - podkreśla "Rz".

Rząd zakładał początkowo - przypomina dziennik - "że do PPK przystąpi co najmniej 75 proc. z 11,5 mln pracowników. Potem nieco obniżył te oczekiwania. Mówił, że sukcesem będzie już 50 proc. pracowników oszczędzających w PPK. Z czasem ten odsetek ma jednak rosnąć". Z kolei,  według  najnowszego raportu firmy Work Service „Barometr rynku pracy XII”, chęć uczestniczenia w pracowniczych planach kapitałowych deklaruje obecnie 39 proc. pracowników. Przy tym, zdecydowanie oszczędzać w PPK chce  10 proc. badanych pracowników, 19 proc. deklaruje , że raczej zostanie w programie, a niespełna połowa ankietowanych zamierza z programu wystąpić (zdecydowaną rezygnację z udziału w PPK zapowiada  21 proc. ). W opinii Pawła Borysa, prezesa PFR, "w pierwszym okresie partycypacja na poziomie 40–50 proc. będzie dobrym wynikiem, który oznaczałby, że kilka milionów Polaków będzie dodatkowo oszczędzać na bezpieczną jesień życia", a pełne upowszechnienie systemu zajmie kilka lat.

"Teraz najważniejsze jest zapewnienie, aby pracownicy mieli pełną wiedzę o PPK i korzyściach wynikających z dopłat czy prywatności i dziedziczenia środków" - podkreśla P. Borys.

 

 

Nadal bez ustawy w sprawie emerytur dla kobiet z rocznika 1953

 

Coraz bardziej oddala się  uchwalenie  przez Sejm RP ustawy umożliwiającej  przeliczenie niesłusznie zaniżonych świadczeń, przyznawanych przez ZUS kobietom urodzonym w 1953 r. - twierdzi „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 30.09.2019 r.) - i to pomimo, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego otworzył poszkodowanym drogę do korzystnego przeliczenia emerytur.  Senacki projekt ustawy dotyczący tzw. emerytur po emeryturach utknął bowiem w sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Jak mówi senator  Marek Borowski, w Senacie "zrobiliśmy wszystko, żeby jak najszybciej przygotować projekt. Problemy się zaczęły, kiedy uchwała w tej sprawie trafiła do Sejmu. Nie tylko posłowie do tej pory nie zajęli się projektem (druk 3720 – przypis red.), ale został on usunięty z porządku obrad komisji" – pisze gazeta. Senacki projekt miał rozwiązać problem stającego na drodze do  korzystnego przeliczenia emerytur  stanowiska ZUS, "że uchylenie decyzji nie może nastąpić, jeżeli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji upłynęło pięć lat". W związku z tym  kobiety, które wystąpiły do ZUS od razu po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego i w 2013 r.  otrzymały decyzję, nie mogą domagać się wznowienia postępowania, gdyż  pięć lat minęło w 2018 r. - zauważa dziennik.

Projekt początkowo  miał być rozpatrzony na ostatnim posiedzeniu Sejmu w tej kadencji.  Nic jednak  nie wskazuje  - podaje "DGP" - żeby Sejm miał nad nim podjąć prace na posiedzeniu wznowionym już po wyborach.

Gazeta przypomina, że kobiety urodzone w 1953 r., jako ostatni rocznik miały prawo do przejścia na wcześniejszą emeryturę, a następnie na powszechną, bez umniejszenia podstawy do wyliczenia emerytury. "Jednak w 2012 r. ustawodawca wprowadził zmianę, zgodnie z którą – jeśli pobierały one wcześniejszą emeryturę – suma tych świadczeń pomniejszy podstawę wyliczenia emerytury powszechnej". W rezultacie sprawa trafiła do  TK,  który  uznał, że przepis ten jest niezgodny z konstytucją, ponieważ "zainteresowane nie mogły skorzystać z możliwości przejścia na emeryturę po emeryturze bez umniejszenia wysokości świadczenia, bowiem powszechny wiek emerytalny osiągnęły dopiero po wejściu w życie zakwestionowanego przepisu"- komentuje "DGP".

 

 

Przeniesienie pieniędzy z OFE do IKE zapobiegnie nacjonalizacji  firm notowanych na warszawskiej GPW?

 

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) uważa, iż samo przekształcenie Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE) nie spowoduje, że pieniędzy w systemie emerytalnym będzie więcej. Jego zdaniem, środki z OFE mogą posłużyć jako kapitał początkowy dla upowszechnienia również IKE w Polsce - pisze "Bankier.pl” (z 30.09.2019 r.).

Szef PFR oświadczył   podczas  debaty zorganizowanej przez "Dziennik Gazeta Prawna" nt. zmian w OFE,  że  "OFE stanowią czynnik ryzyka z perspektywy przyszłych emerytów, jak i uczestników rynku kapitałowego. Dlatego odbudowując zaufanie do systemu, dobrze, żeby rozstrzygnąć przyszłość OFE". Dlatego też - w jego opinii -  polski system emerytalny po 2013 r. wymaga uporządkowania. A to daje  propozycja rządu, aby to członkowie OFE  "mogli wybrać, czy chcą te pieniądze przenieść do ZUS, czy na indywidualne prywatne konta emerytalne (IKE)" - podaje portal.

Projekt ustawy o przekształceniu funduszy emerytalnych,  przygotowywany przez  Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju jest już po  etapie konsultacji społecznych. Nie zaszły tam "żadne istotne zmiany" - stwierdził szef PFR, wskazując jednak, że  "zmiany nastąpią zapewne już po wyborach". I po  tych zmianach Polacy będą mieli "większą jasność, jak wyglądają rozwiązania emerytalne - że jest emerytura powszechna z systemu publicznego, wypłacana dożywotnio z naszej składki emerytalnej; dobrowolny system, gdzie możemy odkładać wspólnie z pracodawcą, czyli Pracownicze Plany Kapitałowe oraz filar indywidualny, gdzie możemy indywidualnie oszczędzać na +jesień życia+, czyli IKE" - stwierdził Borys. W jego opinii, środki z OFE mogą posłużyć jako kapitał początkowy dla upowszechnienia również IKE w Polsce - informuje "Bankier.pl". Zdaniem Borysa,  jeżeli "upowszechni się IKE i użyje się kapitału z OFE jako początkowego kapitału do IKE, może część osób zdecyduje się (...) odkładać tam dodatkowe środki i w ten sposób łączny kapitał emerytalny III filaru IKE będzie większy" - podkreślił. Prezes PFR zaznaczył także - donosi portal - że sens operacji transferu środków z  OFE na  prywatne rachunki IKE ma zapobiec temu, aby nie doszło do nacjonalizacji firm notowanych na warszawskiej giełdzie.

"Miałoby to bowiem zły wpływ zarówno na sam rynek kapitałowy, jak i zaufanie przedsiębiorców" - podkreślił Paweł Borys.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne zakłada, że około  15,7 mln członków OFE będzie musiało zdecydować, czy zgromadzone przez nich oszczędności w OFE trafią na konta ZUS, czy na IKE.  Środków,  które z OFE trafią do ZUS, nie będzie można wypłacić jednorazowo w całości ani dziedziczyć - zostaną one zaliczone na poczet emerytury. Natomiast te, które „przejdą” do IKE, będzie można "wyjąć" po osiągnięciu wieku emerytalnego  jednorazowo lub w ratach. Będą one też dziedziczone.

 

 

SN  zwrócił się do TSUE z  pytaniami prejudycjalnymi w sprawie przepisów  o koordynacji systemów ubezpieczeń społecznych państw UE

 

Sąd Najwyższy zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE)  o  interpretację niejasnych przepisów o koordynacji systemów ubezpieczeń społecznych - donosi „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 03.10.2019 r.). Zdaniem SN, wątpliwości budzi podleganie ustawodawstwu w przypadku pracy w kilku państwach oraz ustalanie wysokości świadczeń. Według gazety, w dniu 9 września 2019 r.  Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego postanowiła odroczyć posiedzenie do momentu dokonania przez TSUE wykładni przepisów prawa unijnego, określających zasady koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego - pisze dziennik.

SN rozpatrywał sprawę  płatnika składek, który odwołał się od interpretacji indywidualnej przepisów, określających zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym (chodziło o podleganie ustawodawstwu polskiemu w zakresie stosowania systemów zabezpieczenia społecznego dla pracowników najemnych i ich rodzin przemieszczających się w obrębie Unii Europejskiej) - wyjaśnia gazeta. Przy rozpoznawaniu skargi kasacyjnej płatnika, złożonej od niekorzystnego dla niego wyroku sądu apelacyjnego (sygn. akt II UK 241/18) - podaje „DGP" - SN "powziął istotną wątpliwość co do rozumienia art. 14 rozporządzenia Rady (EWG) nr 1408/71 z 14 czerwca 1971 r. w sprawie stosowania systemów zabezpieczenia społecznego do pracowników najemnych i ich rodzin przemieszczających się we Wspólnocie" - pisze dziennik. Rozporządzenie to zostało zastąpione rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 z 29 kwietnia 2004 r. , ale  na mocy przepisów przejściowych ma ono ciągle zastosowanie w niektórych sprawach. Sąd Najwyższy zwrócił się więc do TSUE z pytaniem - informuje gazeta - czy użyte w art. 14 ust. 2 zdanie  rozporządzenia 1408/71 -  pojęcie „osoby zwykle zatrudnionej na terytorium dwóch lub więcej państw członkowskich” należy interpretować w ten sposób, że  "obejmuje ono osobę, która w ramach jednej umowy o pracę zawartej z jednym pracodawcą świadczy pracę na terytorium co najmniej dwóch państw członkowskich nie jednocześnie ani równolegle, ale podczas kolejnych bezpośrednio po sobie następujących, kilkumiesięcznych okresów?" Albowiem sporny przepis reguluje zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym przez „osobę zwykle zatrudnioną na terytorium dwóch lub więcej państw”. Nie definiuje on jednak tego pojęcia - zauważa dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT