Startuje Mały ZUS Plus

Z dniem 1 lutego 2020 r. startuje tzw. "Mały ZUS Plus", zmodyfikowana ulga  dla mikroprzedsiębiorców  obniżająca wysokość ich  składek na ubezpieczenia społeczne. W jej efekcie może ona przynieść im  oszczędności rzędu kilkuset zł  miesięcznie - informuje "Puls Biznesu” (Nr z 24.01.2020 r.). Jak  szacuje Ministerstwo Rozwoju (MR),  z ulgi  „Mały ZUS Plus”  może skorzystać  w 2020 r.  około 320 tys. osób. Jest to możliwe - wyjaśnia gazeta - gdyż  wzrosła  dwukrotnie górna granica rocznych przychodów przedsiębiorcy,  osiągnięcie których daje  mu  uprawnienia do ulgowego opłacania składek na ubezpieczenia społeczne. Jest to o tyle istotne, iż z dotychczasowej, obowiązującej do końca stycznia br.  - podkreśla dziennik - korzysta  blisko  170 tys. mikroprzedsiębiorców.

Z preferencyjnej ulgi  „Mały ZUS Plus”   będą więc mogli skorzystać przedsiębiorcy,  którzy w 2019 r. osiągnęli z  pozarolniczej działalności gospodarczej (prowadzonej przez cały ten rok) przychody   nieprzekraczające  kwoty 120 000 zł  -  podaje "PB". I co istotne, wysokość składki na ubezpieczenia społeczne ustala się  w oparciu o dochód z działalności gospodarczej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Z odchodzącej  ulgi "Mały ZUS"  mogli skorzystać  zaś przedsiębiorcy, których roczne przychody z prowadzonej działalności gospodarczej  nie  przekraczały  30-krotności minimalnego wynagrodzenia  za  pracę  (na przykład w 2018 r. 63 tys. zł).

 

 

Pracodawca  nie  odprowadza  składek  do  ZUS za pracownika za czas   wypłacania mu odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji

 

Zdaniem ZUS, zleceniobiorca podlega ubezpieczeniom społecznym do momentu rozwiązania lub wygaśnięcia zawartej umowy ze zleceniodawcą, a nie do zakończenia przez niego pobierania odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji, który to zapis widniał w umowie. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 28.01.2020 r.),  ZUS stwierdził  tym samym, iż zleceniodawca  ma obowiązek odprowadzania składek na  ubezpieczenia społeczne za zleceniobiorcę tylko w okresie  obowiązywania umowy.

Instytucja emerytalno-rentowa sporządziła interpretację przepisów, dotyczących daty wyrejestrowania z ubezpieczeń społecznych pracownika po ustaniu pełnienia przez niego  funkcji menedżera,  na wniosek występującej o to do zakładu ubezpieczeń  spółki - podaje  dziennik. Firma, która wnioskowała do ZUS o interpretację tychże przepisów, w zawieranych z pracownikami  umowach zlecenia o  świadczenie usług zarządzania  zamieszczała  bowiem zapisy o sześciomiesięcznym zakazie konkurencji po odwołaniu ich  ze stanowiska. Z tego też tytułu wypłacała odszkodowanie osobom, z którymi  zakończono współpracę - wyjaśnia gazeta. Dlatego też rzeczona firma  chciała wiedzieć,  czy okres podlegania ubezpieczeniom społecznym przez menedżera kończy się w dniu odwołania go z tej funkcji - pisze "DGP" -  czy też  z momentem  upływu czasu, w którym wypłacano mu odszkodowanie w związku z podpisanym przez niego półrocznym  zakazem świadczenia pracy.

 

 

Koniec OFE coraz bliżej

 

Co roku z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) w wyniku działania tzw. mechanizmu suwaka, trafiają do ZUS "miliardowe kwoty". I jeżeli nie przekształcimy OFE w Indywidualne Konta Emerytalne (IKE), to z czasem środki z OFE znikną - oświadczyła podczas spotkania z dziennikarzami  Małgorzata Jarosińska-Jedynak, szefowa Ministerstwa  Funduszy i Polityki Regionalnej. Zdaniem minister Jarosińskiej-Jedynak,  ustawa o OFE, która jest  obecnie procedowana  w Sejmie RP - donosi "Bankier.pl” (z 28.01.2020 r.) - zlikwiduje mechanizm suwaka, który każdemu uczestnikowi OFE na 10 lat przed emeryturą  zaczyna przekazywać oszczędności z funduszu do ZUS. Szefowa resortu przypomniała, że przekształcenie OFE w IKE  nastąpi  automatycznie, zaś "osoby, które zdecydują się na przekazanie pieniędzy do ZUS  będą  musiały wypełnić deklaracje, której wzór zostanie określony rozporządzeniem ministra rodziny, pracy i polityki społecznej" - informuje portal. Z kolei prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS   powiedziała dziennikarzom, że  przed wejściem w życie ustawy w oddziałach ZUS będzie można skorzystać z doradztwa fachowców, którzy pomogą przeliczyć wysokość przyszłych emerytur w różnych wariantach; a więc w sytuacji przekazania  środków z OFE do ZUS, czy po przekształceniu ich w IKE (ZUS i IKE). Według prezes ZUS,   w tym roku w wyniku działania suwaka do zakładu rentowego  trafi blisko  5 mld zł.

Natomiast Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) podkreślił podczas spotkania z dziennikarzami, iż "wybór pomiędzy IKE a ZUS nie jest wyborem, gdzie zarobimy więcej". Zaś "doświadczenie pokazuje, ze stopa zwrotu z OFE i waloryzacja z ZUS dają mniej więcej ten sam zysk, jeśli weźmiemy pod uwagę same liczby" - pisze "Bankier.pl". W opinii prezesa PFR, OFE nie jest dostosowane do wieku oszczędzającego, plan inwestycyjny nie był układany pod przyszłych emerytów. Ponadto, OFE  "nie generują większego kapitału emerytalnego i IKE to zmieni".

Uczestnicy OFE będą mieli czas na decyzję od 1 czerwca do 1 sierpnia 2020 r.  na wybór miejsca ulokowania oszczędności z likwidowanych OFE;  przekazanie środków nastąpi 27 listopada 2020 r.  Przy tym, automatycznie do ZUS przekazane zostaną pieniądze zgromadzone w OFE przez osoby, które do 2 października 2021 r. osiągną wiek emerytalny - przypomina portal.

Z kolei pierwsza transza środków z tytułu opłaty przekształceniowej zostanie przekazana przez SFIO do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) do dnia 11 grudnia 2020 r., druga – do dnia 31 października 2021 r. Natomiast pieniądze osób, które wybiorą ZUS trafią do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD) i zarządzać nimi ma   m. in.  Polski Fundusz Rozwoju SA.

 

 

Pracodawcy  za  przesunięciem w przyszłość  opłaty przekształceniowej za przesunięcie środków z OFE do IKE

 

Pracodawcy są zdania, że opłata przekształceniowa w związku z przesunięciem oszczędności emerytalnych z otwartych funduszy emerytalnych (OFE)  na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) powinna być pobrana w przyszłości, a  nie w momencie transferu pieniędzy z funduszy do IKE - pisze "Rzeczpospolita” (Nr z 29.01.2020 r.). Zdaniem Adriana Zwolińskiego, eksperta Konfederacji Lewiatan, operację przekazania środków z OFE do IKE powinna zostać przygotowana bardzo dobrze w od strony technicznej, aby nie doprowadzić do zmniejszenia wartości aktywów.

"Opłata z góry zmniejszy kapitał, tymczasem ma on pracować na rzecz oszczędzających" - podkreśla Konfederacja Lewiatan. A. Zwoliński przyznaje w gazecie, iż Lewiatan również podziela "w części postulaty Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych m.in. co do możliwości pokrywania niektórych kosztów z wynagrodzenia za zarządzanie na IKE i IKZE, komunikacji z klientem i limitu inwestowania w polskie akcje".

Według Lewiatana,  fundusze emerytalne powinny być relatywnie bezpiecznymi funduszami długoterminowego inwestowania, ponieważ trudno  prowadzić długoterminową politykę inwestycyjną i efektywnie zarządzać instytucją, której przyszłość jest niepewna, gdy  ustawicznie jest podważana zasadność jej istnienia - podaje dziennik.

Dlatego też -  wskazuje Lewiatan - "należy uznać za racjonalne dokonanie wyraźnego rozdziału na publiczny obowiązkowy system emerytalny, który będzie w całości oparty na międzypokoleniowych transferach, oraz prywatne dobrowolne instytucje oszczędzania na starość". Co istotne, środki przekazane z OFE na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) staną się prywatne, będą podlegać dziedziczeniu, a właściciele będą mogli nimi swobodnie dysponować po osiągnięciu wieku emerytalnego. I to rozwiązanie - w opinii Lewiatana -  "wiąże się z ryzykiem zbyt szybkiego wykorzystania środków przez osoby, którym brak samokontroli i dyscypliny finansowej, ale jest to cena, którą trzeba zapłacić za wyraźne rozdzielenie publicznego systemu emerytalnego i prywatnych instytucji oszczędzania na starość". Albowiem skoro oszczędności zgromadzone w IKE są prywatne, nie można ograniczać swobody ich wykorzystania, poza warunkiem osiągnięcia określonego wieku" - zauważa "Rz". Poza tym, "w przypadku funkcjonowania wielu funduszy emerytalnych trudno jest zaoferować korzystną rentę dożywotnią, ponieważ oczekiwany czas życia na emeryturze zależy od płci, wykształcenia czy dochodów, a nie wiemy jaki będzie skład ubezpieczonych w poszczególnych funduszach. Wysokie ryzyko powoduje zaś obniżenie świadczenia".

 

 

SA w Łodzi: były żołnierz zawodowy z prawem do wypłaty emerytury także z powszechnego systemu emerytalnego

 

Sąd Apelacyjny w Łodzi  (sygn. akt III AUa 333/19)  w wyroku z dnia 23 stycznia 2020 r. przyznał emerytowanemu żołnierzowi zawodowemu prawo do wypłaty   emerytury także z powszechnego systemu emerytalnego - podaje "Rzeczpospolita” (Nr z 25.01.2020 r.).  Łódzki SA wydał takie orzeczenie, powołując się na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 stycznia 2019 r. (sygn. akt I UK 426/17). SN bowiem uznał, iż  wszyscy ci emeryci mundurowi, którzy zaczęli służbę przed 1999 r.  i po odejściu do cywila mieli  prawo tylko do jednej emerytury, nawet gdy po zdjęciu munduru zatrudnili się już jako pracownicy i latami opłacali składki do ZUS, są nierówno traktowani w stosunku do mundurowych, którzy służbę zaczęli 1 stycznia 1999 r. - pisze gazeta. Młodsze roczniki po odejściu ze służby mogą  wypracować drugą emeryturę z ZUS i pobierać oba świadczenia równolegle.

Wyrok SA w Łodzi jest znamienny, gdyż - jak informuje dziennik - ZUS zawiesza przyznane emerytury żołnierzom zawodowym, którzy wstąpili do służby przed 2 stycznia 1999 r. jeśli mają oni ustalone prawo do emerytury wojskowej.

Według "Rz", sprawa dotyczyła emeryta wojskowego, który jako żołnierz służył ponad 22 lata od 1967 r.  i z tego tytułu uzyskał maksymalną emeryturę wojskową w wysokości 75 proc. podstawy wymiaru (podstawa ta  została zwiększona o 15 proc. podstawy wymiaru z tytułu inwalidztwa, związanego ze służbą). Po skończonej służbie wojskowej podjął on  pracę zawodową i przez ponad 24 lata  odprowadzał do ZUS składki emerytalne. Kiedy po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego  wystąpił o wypłatę emerytury z powszechnego systemu, ZUS  przyznał mu emeryturę z systemu powszechnego,  jednocześnie zawieszając jednak jej wypłatę.  Albowiem wszyscy ci, którzy zaczęli służbę przed 1999 r., po odejściu do cywila mają prawo tylko do jednej emerytury, nawet gdy po zdjęciu munduru zatrudnili się już jako pracownicy i latami opłacali składki do ZUS.

"Rz" wyjaśnia, iż zasadę wypłaty jednego świadczenia stosuje się  w razie "zbiegu prawa do emerytury lub renty z FUS z prawem do świadczeń przewidzianych w przepisach o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz funkcjonariuszy (...)  z wyjątkiem przypadku, gdy emerytura wojskowa lub policyjna została obliczona według zasad określonych w art. 15a albo art. 18e ustawy z dnia 10 grudnia 1993 r. o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin lub w art. 15a lub art. 15d lub art. 18e ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Straży Marszałkowskiej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT