mBank skarży Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

mBank wniósł do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) skargę na stronniczość  sędziego, prowadzącego sprawę - pisze "Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 25.01.2020 r.). Według  mBanku  sędzia  ów  wyrażał  „otwarcie swój negatywny stosunek do pozwanej instytucji i przedstawianej przez nią argumentacji". Sędzia ten miał także nie uwzględniać  niektórych dowodów oraz "wywierać presję na biegłego" tak, aby wyraził on opinie korzystne dla powodów.  Dlatego też  mBank szuka sprawiedliwości przed ETPC. Ponadto,  mBank w toku procesu  przedstawił nawet wniosek (oddalony) o wyłączenie sędziego - informuje dziennik. Nie przyniosło skutku także zażalenie banku w tej sprawie. Zdaniem ekspertów - podaje  gazeta -  jest  to typowa gra instytucji na zwłokę, gdyż w "postępowaniu prowadzonym przed Sadem Apelacyjnym z pozwu grupowego, mBank wniósł o zawieszenie postępowania "z uwagi na wniesioną do ETPC skargę". A  mBank oskarża  w niej "naruszenie przez Polskę przepisów art. 6 ust.1 oraz 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności". I tak,  "pierwszy z nich stanowi o prawie do rzetelnego procesu, drugi zaś o prawie do skutecznego środka odwoławczego" - wyjaśnia "DGP".

Dziennik komentuje, iż  skarga do ETPC nie ma większych szans na powodzenie. Na przykład mec. Dariusz Wółkiewicz uważa, iż  nie doszło do naruszenia prawa banku do rzetelnego procesu. Zaś Anna Wolna-Sroka, adwokat w Kancelarii Adwokackiej dr. Jacka Czabańskiego zauważa, iż nie   ma jeszcze ostatecznego merytorycznego rozstrzygnięcia, które krzywdziłby stronę.  A  argumenty banku są  mało przekonujące – twierdzi. Nie można też wykluczyć, że wniesienie skargi do ETPC  spowoduje masowe zawieszenie przez sądy postępowań,  jak to miało miejsce w przypadku sprawy małżeństwa  Dziubaków – komentuje „DGP”.

mBank nie odpowiedział  na  zapytania gazety  w tej sprawie.

 

 

Kiedy wpłatomat zawodzi, warto reklamować transakcje

 

Zdarza się, że  pieniądze znikają przy wpłacaniu do wpłatomatu. Klient wpłaca, automat przyjmuje, wydaje potwierdzenie wpłaty,  tyle, że potem na  rachunku bankowym wpłacającego nie ma śladu po tej transakcji. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn takich kłopotliwych "wydarzeń" w funkcjonowaniu wpłatomatu  jest sporo - tłumaczy "Rzeczpospolita” (Nr z 25.01.2020 r.). Zdarzyć się może na przykład "utrata połączenia z systemem centralnym banku, zacięcie wpłatomatu, wpłaty większe niż limit…" - wylicza dziennik. Urządzenie to może zawieść także  z powodów czysto mechanicznych błędów, np. przez włożenie banknotów spiętych recepturką itp.,  czy  na przykład  z powodu awarii zasilania - pisze gazeta.

Ewa Krawczyk z Santander Bank Polska mówi, że takie sytuacje wprawdzie zdarzają się, ale stanowią margines wszystkich transakcji we wpłatomatach.

"Skala niewielka, ale oczywiście to kłopot dla klienta, dlatego proces reklamacji jest obsługiwany maksymalnie szybko" – zapewnia w "Rz" Ewa Krawczyk. Podkreśla, aby pamiętać,  że "do szybkiego rozpatrzenia zgłoszenia konieczne jest wskazanie numeru karty, która dokonywano wpłaty, daty transakcji, numeru lub adresu urządzenia". Natomiast Paweł Bernat z Biura Komunikacji Korporacyjnej Pekao SA zauważa, że podczas realizacji transakcji wpłaty gotówki bankomat czasami traci połączenie z systemem centralnym i wówczas  transakcja zaczynająca się online, kończy offline. Podkreśla, że  "transakcja wpłaty trwa kilkakrotnie dłużej niż wypłata, z uwagi na konieczność liczenia i weryfikacji wpłacanych banknotów” – podaje gazeta.

Według Karoliny Kozakiewicz z biura prasowego BNP Paribas, "jeśli pieniądze znalazły się w urządzeniu, klient powinien dostać pokwitowanie będące dla niego dowodem wpłaty lub – w najgorszym przypadku – próby wykonania takiej operacji lub wpłaty zakończonej błędem".

Z kolei Anna Strompowska, Partnership Manager w Credit Agricole twierdzi, że klient po dokonaniu wpłaty we wpłatomacie powinien mieć zaksięgowane środki na rachunku maksymalnie w ciągu 70 minut od momentu dokonania wpłaty. W Credit Agricole  częścią każdego etapu transakcji są punkty kontrolne sprawdzające, czy pliki transakcyjne są kompletne i poprawnie przetwarzane. Zaś jeżeli któryś z procesów nie przebiega prawidłowo, pojawiają się alerty. Ponadto, w banku raz dziennie dokonuje się porównania raportów z transakcji wykonanych w urządzeniach z transakcjami, które zostały zaksięgowane w systemach banku – tłumaczy w "Rz" Anna Strompowska. Podkreśla, iż jeśli transakcja przebiegła poprawnie, czyli z potwierdzającym  ją wydrukiem,  a pomimo to nie ma środków na rachunku, to oznacza, że plik z transakcją „utknął” na którymś z etapów w jednej z instytucji zaangażowanych w proces, a więc właściciela wpłatomatu, centrum rozliczeniowego lub banku.  Jeżeli więc jakaś transakcja wykonana prawidłowo w urządzeniu nie została zaksięgowana na rachunku klienta, pojawia się niezgodność w takim raporcie dziennym.

 

 

BIK: kredyty konsumpcyjne Polaków szacowane na blisko 90 mld zł

 

Polacy w 2019 r. zaciągnęli  bardzo wysokie kredyty konsumpcyjne na kwotę blisko 90 mld zł  i to na wiele lat. Jak podaje "Interia.pl” (z 29.01.2020 r.),  ponad połowa pożyczonych środków została udzielona na ponad 5 lat. Według portalu, pod względem zadłużenia w takich kredytach w relacji do PKB stanowimy ścisłą (9 proc. i trzecie miejsce) europejską czołówkę. Przy czym  "niepokojący jest udział pożyczek na wysokie kwoty, ponad 50 tys. zł". Zadłużaniu się "na konsumpcję"  sprzyjają  także utrzymujące się niskie stopy procentowe,  wzrost dochodów gospodarstw domowych oraz wydłużanie umownych okresów na jakie kredyty były udzielane. Zdaniem ekspertów Biura Informacji Kredytowej(BIK), tendencja ta może zostać zahamowana w 2020 r. przez tzw. "małe TSUE", czyli wyrok unijnego trybunału dotyczący proporcjonalnego zwrotu prowizji w przypadku wcześniejszej spłaty pożyczki.

Według danych BIK,  w 2019 r. banki oraz SKOK-i udzieliły łącznie 7,5 mln sztuk kredytów konsumpcyjnych (głównie gotówkowych), na sumę 88,7 mld zł,  czyli o 5 proc. wyższą niż w ub. r. Prawie połowa tej kwoty to kredyty konsolidacyjne. Przy czym, najmocniej (z dynamiką roczną na ponad 7 proc.) rosły kredyty zaciągane na stosunkowo wysokie kwoty (od 30-50 tys. zł) - donosi "Interia.pl".

Obecnie ponad 41 proc. kredytów gotówkowych jest udzielanych na kwotę powyżej 50 tys. zł. Wydłużył się także średni okres udzielania kredytu gotówkowego (w 2019 r. wynosił  45,5 miesięcy). Jak tłumaczy portal,  wydłużanie okresu kredytowania pozwala  zwiększyć zdolność  kredytową,  czyli możliwość  pożyczenia wyższej kwoty, gdyż obecnie  rzeczywisty okres spłaty to średnio 23 miesiące. Natomiast w przypadku kredytów gotówkowych na kwoty wyższe  niż  50 tys. zł, okres na jaki są udzielane przekracza 90 miesięcy. Mariusz Cholewa, prezes BIK podkreśla, że wiąże się to z ryzykiem, ponieważ są to kredyty niezabezpieczone, a udzielane na ponad siedem lat.

 

 

UOKiK ukarał Getin Noble Bank

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) ukarał Getin Noble Bank za klauzule abuzywne - informuje "Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 28.01.2020 r.). UOKiK uznał za niedozwolone stosowane przez Getin Noble Bank postanowienia we wzorcach aneksów umów kredytów hipotecznych,  indeksowanych w euro i frankach. Firma ma zapłacić prawie 13,5 mln zł kary - podaje gazeta.

Jak informuje dziennik, zakwestionowane  przez  UOKiK klauzule dotyczyły sposobu ustalania kursów walut. Albowiem bank za  podstawę  do ich ustalenia  przyjął  „kurs rynkowy dostępny w serwisie Thomson Reuters”, który jest odpłatny i przeznaczony dla profesjonalistów. Jest więc niedostępny dla konsumentów, którzy nie mogą sprawdzić, czy bank prawidłowo nalicza kurs.           Z kolei inna klauzula - pisze "DGP" - zastrzegała prawo banku do zmiany ustalonego kursu w przypadku  jego dużych dziennych  wahań. Tymczasem w opinii UOKiK, instytucja może nadużywać tego prawa, korzystając z niego tylko wówczas, gdy jest to dla niej korzystne, czyli gdy kurs waluty gwałtownie spadnie.

 

 

Rezerwy związane z kredytami frankowymi obniżyły zyski banków

 

Dziesięć największych banków notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) wypracowało w IV kwartale 2019 r.  łącznie 2,87 mld zł zysku netto, czyli mniej o 21 proc. niż rok wcześniej i o 24 proc. mniej niż w poprzednim kwartale – informuje „Rzeczpospolita" (Nr z 29.01.2020 r.), powołując się na zebrane przez dziennik  średnie prognozy.

Według gazety,  zdecydowana większość banków zanotowała spadek zysków z wyjątkiem  ING Bank Śląski, BNP Paribas i Handlowy. "Rz" komentuje, iż  na przykład  w  IV kwartale ub. r.  tylko w sześciu bankach  zwiększone rezerwy na sprawy frankowe  mogły obciążyć ich zyski aż o 1,15 mld zł.  Ponadto, do tego dochodzi  niekorzystne  dla  banków  rozliczanie  zwrotów prowizji - podkreśla dziennik.

I tak,  najsłabsze wyniki w IV kwartale 2019 r.  zanotowały najprawdopodobniej Millennium (43 mln zł, o 80 proc. mniej niż w analogicznym czasie 2018 r. i we wcześniejszym kwartale br.) oraz mBank (97 mln zł, spadki po około 70 proc.). Słabo  może wypaść także  Santander (436 mln zł, spadek przez rok o 43 proc.) z  powodu rezerw portfelowych   na  hipoteki  frankowe. Wprawdzie ich wielkość  jest  teraz odpowiednia - pisze gazeta -  ale,  zdaniem analityków, rezerwy na franki mogą jeszcze wzrosnąć.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT