Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) ma oferować 17 instytucji finansowych

Do ewidencji Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) prowadzonej przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR)  zostało wpisanych już  17 instytucji finansowych - informuje  "Bankier.pl" (z  25.06.2019 r.), powołując się na portal http://mojePPK.pl . Wpisem w ewidencji PPK legitymują się już: Investors Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, Nationale-Nederlanden Powszechne Towarzystwo Emerytalne, PKO Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, Pekao Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, Pocztylion – Arka Powszechne Towarzystwo Emerytalne, Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych PZU, Skarbiec Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, NN Investment Partners TFI, Millennium Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, AXA Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, Aegon Powszechne Towarzystwo Emerytalne, AXA Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, Compensa Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie S.A. Vienna Insurance Group, Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Allianz Polska, Santander Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, ESALIENS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych.

Wpisanie do ewidencji PPK oznacza - podaje "Bankier.pl", że  te instytucje finansowe mogą uczestniczyć w systemie Pracowniczych Planów Kapitałowych, oferując pomnażanie środków gromadzonych na rachunkach PPK.

Pierwsze przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 250 osób zaczną podlegać ustawie o PPK od  1 lipca 2019 r. Do PPK zostaną wówczas  "automatycznie zapisani pracownicy w wieku od 18 do 55. Pozostali, którzy przekroczyli 55. rok życia, mogą przystąpić do PPK na własny wniosek. Wszyscy mają prawo w dowolnym momencie zrezygnować z udziału w PPK, a także w dowolnym momencie do nich przystąpić" - wyjaśnia portal.

Tzw. podstawowe wpłaty do PPK to  2 proc. wynagrodzenia brutto, które zapłaci pracownik  (zarabiający mniej niż 120 proc. minimalnego wynagrodzenia mogą wnioskować o obniżenie składki do 0,5 proc.) oraz 1,5 proc. wynagrodzenia brutto pracownika, które ma wpłacać pracodawca. Ponadto, dopłata z państwowego Funduszu Pracy wyniesie 20 zł miesięcznie (rocznie 240 zł). Pracownicy otrzymają dodatkowo w pierwszym roku   także tzw. wpłatę powitalną w wysokości 250 zł.

 

 

Wątpliwości związkowców i pracodawców w sprawie ustawy likwidującej OFE

 

Proponowana przez rząd  zmiana niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) na indywidualne konta emerytalne (IKE) może być uchwalona jeszcze podczas ostatniego  przed wakacjami posiedzenia Sejmu RP  - informuje „Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 25.06.2019 r.).  Tymczasem partnerzy  społeczni mają wobec proponowanej  regulacji sporo  wątpliwości. Zdaniem  związkowców  i pracodawców,  "konieczne jest wprowadzenie ustawowej gwarancji, że pieniądze ze zlikwidowanego OFE, które trafią do IKE, będą traktowane jak prywatne" - pisze dziennik. Są przekonani, że "o skuteczności przekształcenia OFE w IKE zadecydują regulacje ustawowe". Waldemar Lutkowski, wiceprzewodniczący Forum Związków Zawodowych zauważa w  "DGP", iż "pamiętamy, co się działo wokół pieniędzy zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych: najpierw ubezpieczeni byli mamieni wizją wakacji pod palmami, kiedy jednak na ich kontach oszczędności zaczęły przyrastać, rząd zabrał połowę (...) Dlatego konieczne jest, aby na wzór pracowniczych planów kapitałowych w ustawie znalazł się zapis, że środki z OFE skierowane do IKE będą prywatne".  Zdaniem prof. Jana Klimka, wiceprezesa Związku Rzemiosła Polskiego, "ludzie mają coraz mniej zaufania do przepisów ubezpieczeniowych, które ciągle się zmieniają. (...) Po dwudziestu latach od startu otwartych funduszy emerytalnych  zapadła  decyzja o ich całkowitej likwidacji, chociaż miała to być gwarancja wypłaty wyższych emerytur. I dlatego rzemieślnicy mogą wybrać IKE, które umożliwi im jednorazową wypłatę pieniędzy do ręki" - podaje gazeta. Z kolei Wojciech Nagel z Business Centre Club, członek Rady Nadzorczej ZUS podkreśla, że jeśli obecnie strona społeczna podnosi potrzebę wprowadzenia takich zapisów przy przekształceniu OFE, to trzeba je wprowadzić. Jest to wyjątkowo ważne, bowiem podnosi zaufanie społeczeństwa do nowego rozwiązania". Natomiast  Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy i doradca zarządu Konfederacji Lewiatan stwierdza w „DGP", iż  rozwiązanie to  "wiąże się z ryzykiem zbyt szybkiego wykorzystania środków przez osoby, którym brak samokontroli i dyscypliny finansowej. Ale jest to cena, którą trzeba zapłacić za wyraźne rozdzielenie publicznego systemu emerytalnego i prywatnych instytucji oszczędzania na starość". W jego opinii, w przypadku funkcjonowania wielu funduszy emerytalnych "trudno jest zaoferować korzystną rentę dożywotnią, ponieważ oczekiwany czas życia na emeryturze zależy od płci, wykształcenia czy dochodów, a nie wiemy, jaki będzie skład ubezpieczonych w poszczególnych funduszach. Wysokie ryzyko powoduje zaś  obniżenie świadczenia".  Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ, członek Rady Nadzorczej ZUS ocenia, iż projektowane rozwiązania spowodują,  że "nie tylko będzie mniej pieniędzy na cele publiczne, ale także będzie to miało szkodliwy wpływ na sytuację przyszłego emeryta (...) emerytury będą niższe niż w przypadku pozostawienia wszystkich środków w ZUS, co w przyszłości może spowodować dalsze zmiany, prowadzące w efekcie do emerytury obywatelskiej".  Zdaniem Grzybowskiego, osoby decydujące się na IKE muszą wiedzieć,  że tylko emerytura wypłacana przez ZUS  jest  świadczeniem dożywotnim, a kapitał zgromadzony na starość  ma  gwarancje waloryzacji.  Natomiast Henryk Nakonieczny, członek prezydium NSZZ „Solidarność” ds. dialogu społecznego i negocjacji podkreśla, iż w związku   z tym, "nie tylko ubezpieczony nie otrzyma emerytury dożywotniej, ale także taka wypłata nie będzie mieć dzisiejszych gwarancji państwa".

Ponadto, pracodawcom zaś nie podoba się termin likwidacji OFE wyznaczony na 21 lutego 2020 r., ponieważ  zbiega się to  z okresem, w którym będą prowadzone najintensywniejsze działania związane z wdrożeniem pracowniczych planów kapitałowych (PPK) w podmiotach zatrudniających od 50 do 249 osób.  Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich postuluje więc  wydłużenie o trzy miesiące terminów zdefiniowanych w ustawie - podaje „DGP".      Z kolei  Rada Pracodawców RP  chce  także  wydłużenia okresu przejściowego  na  dostosowanie prowadzonej  działalności do wymogów ustawy oraz  "wydłużenia do trzech miesięcy okresu przekazywania informacji do ZUS o złożonej przez członka OFE deklaracji w sprawie przeniesienia zgromadzonych na jego rachunku pieniędzy do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD)".

 

 

Powrócą wcześniejsze emerytury dla nauczycieli?

 

Według  "Gazety Wyborczej" (Nr z 24.06.2019 r.),  rząd chce  przywrócenia  na dwa lata  wcześniejszych  emerytur dla nauczycieli.  "W zamian oczekuje, że  nauczyciele zgodzą się na zwiększenie do 24 godzin tygodniowego pensum" - informuje dziennik. Rząd chciałby więc zwiększyć ich tygodniowy czas pracy z 18 do 24 godzin. "Wyborcza" podaje, że już   wcześniej z kręgów rządowych docierały takie propozycje do związkowców, ale  Ci  tłumaczyli za każdym razem, że "taka propozycja oznacza zwolnienia nauczycieli ze szkół. I nie zgadzali się na zmiany". Tymczasem  we  wrześniu br.  ma nastąpić  kolejna  odsłona  strajku  nauczycieli  w sprawie podwyżek  -  pisze "GW" . Zdaniem dziennika,  rząd we wrześniu przedstawi więc nową propozycję dla nauczycieli  – przywrócenia na dwa lata wcześniejszych emerytur. Liczy na to, iż  to może  złagodzić stanowisko resortu oświaty, którego podstawowym  założeniem jest: "nie dajemy żadnych podwyżek, a jak nauczyciele chcą więcej zarabiać, to powinni więcej pracować”.

"Wyborcza" przypomina, iż do  2008 r.  zgodnie z Kartą Nauczyciela  na emeryturę, bez względu na wiek, mogli przejść nauczyciele, którzy do końca 2008 r. "osiągnęli 30 lat stażu pracy, w tym 20 lat w oświacie („przy tablicy”), lub 25 lat stażu pracy, w tym 20 lat w szkolnictwie specjalnym, oraz byli zatrudnieni w szkole na co najmniej pół etatu".

 

 

W 2020 r. przedsiębiorcy odprowadzą o około 10 proc. więcej składek do ZUS

 

Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z 26.06.2019 r.), w przyszłym roku przedsiębiorców czeka olbrzymia podwyżka składek na ubezpieczenia społeczne. Mają one  przekroczyć    w  2020 roku   symboliczną  granicę  1000 zł.  Według gazety, przedsiębiorcy będą co miesiąc przelewać do ZUS ponad 1000 zł, a dokładnie 1069,14 zł. Jest to wzrost o blisko 10 proc.

Dziennik informuje, iż  rząd przyjął właśnie założenia do budżetu 2020 roku. Określa się w nim m.in. prognozowane średnie wynagrodzenie w gospodarce  i  "od jego wysokości zależy wysokość składek do ZUS, które będą płacić przedsiębiorcy".

Zgodnie z założeniami rządu, w przyszłym roku będziemy zarabiać średnio 5227 zł brutto, a więc o  462 zł więcej  w  porównaniu z 2019 rokiem. W związku z tym,  podstawa wymiaru składek ZUS  będzie stanowiła  60 proc. tej kwoty, a więc  3136,20 zł.  I tak, minimalna składka emerytalna  dla przedsiębiorców na rok 2020 wyniesie   612,19 zł (wzrost o 54,11 zł w porównaniu z rokiem 2019 r.), a  składka rentowa będzie na poziomie 250,90 zł (wzrost o 22,18 zł).  Z kolei  składka chorobowa wyniesie  76,84 zł (wzrost o 6,79 zł);  składka wypadkowa - 52,37 zł (wzrost o 4,62 zł) a składka na Fundusz Pracy osiągnie kwotę 76,84 zł (wzrost o 6,79 zł)- podaje  „DGP".

Natomiast wysokość   składki zdrowotnej w 2020 r. będzie znana dopiero  w styczniu 2020 roku. Jeżeli w  tym roku  wynosiła  ona  342,3 2 zł, to  w przyszłym roku "będzie na pewno wyższa od tej kwoty" - twierdzi gazeta.

 

 

PPE atrakcyjną  alternatywą dla PPK

 

Pracodawcy uciekają przed pracowniczymi planami kapitałowymi (PPK), uruchamiając u siebie  pracownicze programy emerytalne (PPE) - podaje „Rzeczpospolita" (Nr z 24.06.2019 r.). Według dziennika, Komisja Nadzoru Finansowego  (KNF) na przełomie  2018 i 2019 r.  odnotowała ponadstandardowy wzrost liczby wniosków o wpis do ewidencji PPE. Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) powiedział  gazecie, iż "kumulacja wniosków o wpis programu do rejestru PPE  nastąpiła od września 2018 r. do lutego 2019 r."  Posiadanie PPE zwalnia bowiem pracodawcę z oferowania pracownikom PPK - wyjaśnia "Rz". Są jednak dodatkowe warunki. I tak, PPE musi być uruchomione przed terminem, w którym firma ma obowiązek udostępnienia PPK.  Ponadto,  "do PPE w firmie musi należeć co najmniej 25 proc. załogi, a składka, którą pracodawca wpłaca na konto pracownika w PPE, nie może być niższa niż 3,5 proc. jego pensji brutto". Natomiast w przypadku PPK  minimalna wpłata pracodawcy stanowi 1,5 proc.  -  pisze gazeta.

Z danych KNF wynika, że w 2018 r.  firmy złożyły 312 wniosków o wpis PPE do rejestru, w tym 20 wniosków w sprawie wpisu pracodawcy do PPE  już  będącego  w  rejestrze. Z kolei do  4 czerwca  2019 r.  firmy  złożyły  261 wniosków o wpis PPE do rejestru (23 do programów już zarejestrowanych). W dniu  4 czerwca 2019 r.  rejestr  KNF obejmował 2071 PPE,  podczas gdy funkcjonujących programów było 1540  - informuje dziennik. Dla porównania, na koniec 2016 r. działało 1036 PPE,  na koniec 2017 r. – 1054, a na koniec 2018 r. – 1232 PPE.

"Rz" podkreśla, że decyzja o wprowadzeniu PPE do firmy może dać jej  przewagę konkurencyjną w walce o pracowników, ponieważ w PPE  pracownik nic nie musi dokładać do systemu. Podstawowa składka jest w całości finansowana przez pracodawcę, natomiast w PPK pracownik musi wpłacać do systemu  2 proc. pensji brutto.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT