Reforma emerytalna uderzy w renty rodzinne

Reforma emerytalna i związana z nią likwidacja OFE sprawi,  że kobiety, które będą chciały otrzymać świadczenie po zmarłym mężu, dostaną mniej pieniędzy - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 25.07.2019 r.).Według dziennika, z planów rządu dotyczących likwidacji OFE wynika, że kobiety, które po śmierci męża będą chciały przejść na jego emeryturę, dostaną niższe świadczenia. Jak przyznaje w "Wyborczej"  dr Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń społecznych, "Polki wiedzą, że ich emerytury będą groszowe, ale każda liczyła, że jakoś przeżyje dzięki emeryturze męża. A gdy mąż umrze, po prostu przejdą na jego świadczenie. Tyle że rząd właśnie te emerytury wdowie po cichu obniża. To oznacza dramat dla tysięcy Polek".

Problem wynika z reformy OFE – tłumaczy dziennik. Albowiem w   wyniku ostatecznej  likwidacji otwartych funduszy emerytalnych (OFE), każdy uczestnik II filara stanie przed wyborem - czy oszczędności z OFE  przekazać na prywatne indywidualne konta emerytalne (IKE) po "potrąceniu" z nich przez budżet państwa 15 proc. opłaty przekształceniowej, czy może  100 proc. tych pieniędzy wpłacić do ZUS - pisze gazeta. Rząd spodziewa się zaś, iż około  80 proc. Polaków oszczędzających w OFE wybierze IKE, dzięki czemu do budżetu mogłoby trafić w ramach opłaty  19,5 mld zł.  "Okazuje się jednak, że przy okazji reformy rząd obetnie renty wdowie (fachowo nazywanymi rentami rodzinnymi)" - twierdzi „GW".  Oszczędności zgromadzone w OFE nie będą już brane pod uwagę przy wyliczaniu emerytury z ZUS. Tymczasem obecnie  kobieta, która decyduje się po śmierci męża przejść na rentę wdowią, dostaje 85 proc. świadczenia małżonka wyliczanego ze wszystkich oszczędności męża - zarówno tych z ZUS, jak i z OFE. Jeżeli więc mężczyzna przejdzie do IKE, to jego oszczędności zgromadzone w OFE nie będą już brane pod uwagę przy wyliczaniu emerytury z ZUS. W związku z tym,   jego świadczenie emerytalne będzie  niższe, a więc i wdowy otrzymają mniej.  Zdaniem dr hab. Pawła Kubickiego  ze Szkoły Głównej Handlowej (SGH),  chociaż reforma OFE zakłada, że  będzie można brać pieniądze z IKE, to jednak  dostaniemy je np. w 10 czy 15 ratach. I nie wystarczy ich do końca życia.

 

 

Świadczenie emerytalne nie wchodzi w skład spadku

 

Po śmierci posiadacza rachunku bankowego na jego konto w  banku przez pewien czas mogą jeszcze wpływać emerytura, renta, zasiłek chorobowy, uposażenie w stanie spoczynku (świadczenie wypłacane zamiast emerytury np. prokuratorom czy sędziom) czy  inne świadczenie z ubezpieczenia lub zabezpieczenia społecznego - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 22.07.2019 r.).  Jednak rodzina osoby zmarłej  nie powinna zakładać, że będzie mogła zatrzymać te  pieniądze,  omyłkowo przelane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).  Chodzi tu o ewentualne  kwoty wypłacone przez organ emerytalno - rentowy  za miesiące następujące po miesiącu, w którym nastąpiła śmierć świadczeniobiorcy. Świadczenie jest bowiem  nienależne - wyjaśnia  dziennik. I, co istotne, "nienależne świadczenia emerytalne, czy rentowe nie będą wchodzić również w skład spadku, jako że były przypisane osobiście osobie spadkodawcy i nie są dziedziczne" - podkreśla "DGP".  Dlatego więc ZUS w takiej sytuacji   nie tylko będzie mógł skutecznie żądać od banku zwrotu danej kwoty - podaje gazeta -  ale będzie miał także prawo  domagać się od tej instytucji  udzielenia wszelkich informacji na temat osób, które jako nieuprawnione do świadczeń emerytalnych, korzystały z konta zmarłego posiadacza rachunku. Kiedy  więc ZUS dowie się o śmierci  osoby,  na której konto nadal wysyłał  świadczenie pieniężne, automatycznie  wystąpi do banku z wnioskiem o zwrot niesłusznie przelanych pieniędzy - ostrzega "DGP".

 

 

Projekt ustawy o likwidacji OFE trafił do Komitetu Stałego Rady Ministrów

 

Projekt ustawy o likwidacji otwartych funduszy emerytalnych (OFE) trafił do Komitetu Stałego Rady Ministrów - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 23.07.2019 r.) za PAP.   Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju (MIiR)  poinformowało w komunikacie, iż w wyniku konsultacji, obok poprawek redakcyjno-legislacyjnych wprowadzono do projektu kilka zmian. Jedną z istotniejszych jest korekta zapisu dotycząca sposobu wyliczania minimalnej emerytury  - pisze  gazeta. Zdecydowano bowiem po konsultacjach, że pozostanie on taki jaki jest  obecnie - powiedział PAP Stanisław Krakowski, rzecznik prasowy resortu. A więc, jeśli na koncie ZUS nie będzie wystarczających środków, by wypłacić minimalną emeryturę, to ta "różnica zostanie pokryta ze środków budżetu państwa, a nie - jak przewidywał projekt przed konsultacjami - ze środków przeniesionych z OFE na Indywidualne Konta Emerytalne" – podaje  dziennik. Ponadto, projekt przekształcenia konta w  OFE w IKE zakłada także likwidację  mechanizmu tzw. suwaka, który powodował przesuwanie środków z OFE do ZUS z kont osób, które zbliżały się do wieku emerytalnego.

Zgodnie z projektem, pieniędzy które z OFE trafią do ZUS, nie będzie można wypłacić jednorazowo w całości ani dziedziczyć. Środki te trafią do puli, z której będzie wypłacana emerytura,  natomiast oszczędności, które znajdą się w  IKE, pomniejszone o opłatę przekształceniową w wysokości 15 proc., będzie można wypłacić  po osiągnięciu wieku emerytalnego  jednorazowo  lub w ratach. Te pieniądze będą  dziedziczone - przypomina "PB".

Co istotne, osoby, które zdecydują się na  przeniesienie  środków z OFE  do ZUS, będą musiały  to zadeklarować. Z kolei  operacja przeniesienia pieniędzy z OFE  do IKE zostanie przeprowadzona automatycznie. Przy tym, opłata przekształceniowa  ma  być wnoszona w dwóch transzach po 7,5 proc.: pierwsza w 2020, natomiast druga - 2021 roku. Pieniądze te zasilą Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS).

 

 

Przybywa  Polaków z niskimi emeryturami

 

Coraz szybciej następuje rozwarstwienie wysokości świadczeń emerytalnych. Według "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr z 22.07.2019 r.), szczególnie szybko rośnie liczba osób z niskimi emeryturami. Najniższe takie świadczenie wypłacone przez ZUS to... cztery grosze, a rekordowa emerytura wynosi  aż 22,4 tys. zł - pisze dziennik. Ponadto, z danych  ZUS wynika,  że systematycznie wzrasta liczba osób pobierających świadczenia w wysokości powyżej 5 tys. zł. I tak,  odnotowano 427 osób pobierających emerytury w wysokości ponad 10 tys. zł, z czego 11 emerytów otrzymuje świadczenie na poziomie powyżej 15 tys. zł (najwyższe świadczenie otrzymuje mężczyzna, który na emeryturę przeszedł  w wieku ponad 81 lat, po 57 latach pracy).  Z kolei wzrastająca liczba osób, które pobierają świadczenia niższe od minimalnego,  wynika z  zasady wprowadzonej z nowym systemem, że emerytura ma być naliczona od  każdej składki. Stąd liczba osób, które mają świadczenia poniżej 500 zł - donosi „DGP" za danymi ZUS -  wzrosła rok do roku o 31,3 proc. Otrzymujący świadczenia w wysokości  kilku groszy czy nawet kilkudziesięciu groszy,  to osoby, które mają minimalny możliwy staż ubezpieczeniowy. Na przykład świadczeniobiorca z emeryturą w wysokości 4 gr ma składki odprowadzone od umowy - zlecenia za 1 miesiąc i 13 dni - wyjaśnia w gazecie Wojciech Andrusiewicz,  rzecznik prasowy ZUS. Zdaniem  W. Andrusiewicza, "wysokość najwyższych świadczeń jest często pochodną nie tylko samej wysokości odprowadzanych składek, ale stażu ubezpieczeniowego" - podaje gazeta. Rzecznik ZUS podkreśla, że każdy dodatkowy rok pracy w okresie, gdy przekraczamy granicę powszechnego wieku emerytalnego, może nam podnieść świadczenie o 8-10 proc. A stan konta ubezpieczonego w ZUS pod koniec jego pracy zawodowej przyrasta najbardziej z tytułu waloryzacji. Na przykład tegoroczna waloryzacja konta emerytalnego  wyniosła blisko 9 proc. Dziennik zauważa,  iż  jednak duży wzrost ekstremalnie wysokich i niskich emerytur nie mówi prawdy o tym, jakie są świadczenia.

"W strukturze najwyższy udział mają świadczenia w wysokości od 1600 zł do 2000 zł", stanowiące  21 proc. emerytur, a więc  poniżej przeciętnej, wynoszącej około 2200 zł. Przy tym,  przeciętne świadczenie wzrosło w br. w porównaniu z ub. r. o jedną czwartą.  Jest to głównie efekt waloryzacji mieszanej, zakładającej, iż  minimalna podwyżka emerytur nie mogła być niższa niż 70 zł (zasada nie objęła świadczeń niższych od minimalnego).

Jak podaje "DGP",    w porównaniu z 2018 r.  w  br. liczba emerytur wzrosła o 3,3 proc., a zmalała liczba rent.

"ZUS tłumaczy to zjawisko efektami obniżki wieku emerytalnego i tym, że część osób, które miały do tego prawo, zdecydowała się zamienić renty na emerytury"  - donosi dziennik.

 

 

Ponad 48,7 tys. osób otrzymuje tzw. matczyna emeryturę

 

ZUS przyznał już ponad 48,7 tys. rodzicielskich świadczeń uzupełniających „Mama 4 plus” - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 26.07.2019 r.), powołując się na informację przekazaną przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS).  I tak, wsparcie w pełnej wysokości 1100 zł brutto otrzymuje 17,6 tys. osób, zaś  do ponad 31,1 tys. osób trafia świadczenie dopełniające - pisze gazeta.

Jak do tej pory do ZUS   wpłynęło około  56,2 tys. wniosków o przyznanie tego świadczenia.  Według Bożeny Borys-Szop, szefowej MRPiPS, wśród ubiegających się o tzw. matczyną emeryturę największą grupę wiekową -  ponad 41,9 tys. -  stanowią osoby między 6. a 69 rokiem życia. W tym, "dwa wnioski o dodatek złożyły również osoby, które skończyły 99 lat" - podaje dziennik.  Największą liczbę wniosków zarejestrowano w Gdańsku (3,6 tys.), na  drugim miejscu uplasował się Rzeszów (2,7 tys. złożonych wniosków), a na trzecim Rybnik, w którym złożono 2,4 tys. podań. W Warszawie  łącznie przyjęto ponad 1,2 tys. zgłoszeń.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające „Mama 4 plus” to obowiązujący od 1 marca  2019 r. program dla osób, które w przeszłości zrezygnowały z pracy na rzecz wychowywania co najmniej czwórki dzieci i nie mają prawa nawet do najniższego świadczenia emerytalnego, lub otrzymują je w niższej wysokości.

Świadczenie przyznaje na wniosek osoby zainteresowanej (matki lub ojca) prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) lub prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KUS).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT