SN: Za długoletnią pracę przed monitorem kineskopowym należy się rekompensata z ZUS

Sąd Najwyższy   orzekł (sygn. akt: III UK 150/18), iż emeryci urodzeni  po 1948 r.  mogą starać  się o specjalną rekompensatę, jeżeli przed laty pracowali   przed monitorem kineskopowym - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 12.08.2019 r.). Dr Tomasz Lasocki z Katedry Ubezpieczeń Uniwersytetu Warszawskiego (UW) podkreśla w gazecie wagę tego wyroku SN, wnoszącego  "ważną definicję pracy przed monitorem kineskopowym jako pracy w szczególnych warunkach". Wcześniej  uważano bowiem za pracę w szczególnych warunkach "pracę przed najstarszymi monitorami z lat 80. poprzedniego wieku, które były nie najlepszej jakości". Teraz  SN stwierdził  zaś - pisze dziennik -  że za pracę w szczególnych warunkach może być uznana także praca przed monitorem kineskopowym w latach 90., a nawet po 2000 r.  Co istotne,   orzeczenie SN będzie miało zastosowanie nie tylko przy ustalaniu stażu do rekompensaty, ale także wcześniejszych emerytur czy emerytur pomostowych - podaje "Rz". O taką specjalną rekompensatę  będą mogły bowiem ubiegać się w ZUS osoby urodzone po 1948 r., które przed 2009 r.  wypracowały co najmniej 15 lat stażu w tzw. szczególnych warunkach.  Według dziennika, organ emerytalno - rentowy powinien doliczyć  im z tego tytułu  dodatkową kwotę do kapitału początkowego.

 SN rozstrzygał sprawę sporu z ZUS informatyczki,  która przez 20 lat (od 1988 do 2008 r.) pracowała przy monitorach z ekranem kineskopowym,  na których porównywała wprowadzane dane, wychwytywała błędy w oprogramowaniu i przenosiła dane ponad 11 tys. pracowników. W czasie jej  pracy  występował w  monitorach "efekt migotania oraz zjawisko odbić i olśnień, co miało wpływ na zmęczenie wzroku". Kobieta żądała więc  od ZUS uznania charakteru swojej aktywności przed komputerem jako pracy w szczególnych warunkach. I gdy wskutek odmowy  organu emerytalno-rentowego  odwołała się do sądu, te w obu instancjach przyznały emerytce rację    i  sporne świadczenie. W rezultacie  ZUS skierował skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, twierdząc, iż  w pracy informatyka "narzędziem ułatwiającym wykonywanie obowiązków jest komputer jako urządzenie w całości, a nie jedynie monitor ekranowy, nie można więc tej pracy uznać za szczególnie obciążającą narząd wzroku i wymagającą precyzyjnego widzenia".

SN stanowisko ZUS odrzucił.

 

 

Pracodawcy a numer dowodów osobistych pracowników na potrzeby PPK

 

Pracodawcy nie wiedzą,  czy  mają zbierać numery dowodów tożsamości swoich pracowników na potrzeby pracowniczych planów kapitałowych (PPK). Z ustawy wynika bowiem, że i owszem, powinni.  Jednak Ministerstwo Finansów oraz Polski Fundusz Rozwoju PFR uważają, że nie. Tymczasem  dla  instytucji  finansowych  stanowiska urzędów nie są  wiążące i stosowanie przepisów jest priorytetem - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 08.08.2019 r.). W rezultacie, jeśli pracodawcy  nie dostarczą  instytucji finansowej wszystkich danych osobowych, o które prosi,  rejestracja pracownika się nie powiedzie, a pracodawcy za to grozi kara - ostrzega gazeta. Albowiem zgodnie  z art. 14 ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (PPK), to podmiot zatrudniający w imieniu i na rzecz osób zatrudnionych zawiera umowę z instytucją finansową, która została wybrana do prowadzenia PPK. "Umowa ta reguluje prawa i obowiązki uczestników PPK w stosunku do instytucji finansowej i vice versa, a obligatoryjne jej elementy określa art. 20 ustawy. Jednym z nich są dane identyfikujące uczestnika PPK. Wskazanie ich jest kluczowe, gdyż pozwala zidentyfikować osobę uczestniczącą w PPK, przypisać jej dokonane wpłaty oraz umożliwić korzystanie z dalszych uprawnień związanych z uczestnictwem w PPK, takich jak chociażby rozporządzenie nimi na wypadek śmierci, dokonanie wypłaty transferowej czy żądanie zwrotu zgromadzonych środków" - przypomina dziennik.

Dane identyfikujące uczestnika PPK (według  art. 2 ust. 1 pkt 3 ustawy) obejmują -  wylicza  "DGP": imię (imiona) i nazwisko uczestnika, jego adres zamieszkania oraz adres korespondencji, numer telefonu, adres poczty elektronicznej, numer PESEL lub datę urodzenia w przypadku osób nieposiadających numeru PESEL (np. cudzoziemców)a także serię i numer dowodu osobistego (czy w przypadku osób nieposiadających obywatelstwa polskiego – numer paszportu lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość takiej osoby).

 

 

Nowela ustawy  o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych podpisana przez Prezydenta RP

 

Andrzej Duda, Prezydent RP podpisał ustawę o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin oraz niektórych innych ustaw - informuje "Bankier.pl" (z 13.08.2019 r.).

Nowe  przepisy, które mają obowiązywać z mocą wsteczną od 1 lipca 2019 r. dają  pracownikom  mundurowym  prawo do emerytury po 25 latach służby bez konieczności ukończenia 55 lat życia oraz wprowadzają 100-procentową rekompensatę za nadgodziny - pisze portal. Według nowej regulacji, prawo do 100-proc.  płatnych nadgodzin mają wszyscy funkcjonariusze służb. Ponadto, będą ich obowiązywały półroczne okresy rozliczeniowe. I tak, funkcjonariusze będą mogli mieć w zamian czas wolny od służby albo po zakończeniu okresu rozliczeniowego zostanie im wypłacona rekompensata pieniężna. Co ważne, wniosek o skorzystanie z czasu wolnego za przepracowane nadgodziny będą mogli złożyć w ciągu 10 dni - podaje "Bankier.pl".

Nowe rozwiązania ujednolicają  zasady przyznawania wypłat za nadgodziny w różnych rodzajach służb.  Jak dotąd,   funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowe j mieli  nadgodziny  płatne            100-proc.,  funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej i Straży Marszałkowej -  60-proc., a np. Policja, Straż Graniczna, Służba Ochrony Państwa nie mogli mieć płatnych rekompensat za nadgodziny, a jedynie odbierać za nie wolny czas - donosi portal.

 

 

Przedsiębiorca sam powinien pilnować swoich zobowiązań wobec ZUS, aby nie płacić odsetek od zaległości

 

Przedsiębiorca powinien sam weryfikować stan własnych zobowiązań składkowych i je regulować na bieżąco. ZUS nie musi mu przypominać o zaległych płatnościach - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 10.08.2019 r.). Jeżeli więc płatnik nie ureguluje zadłużenia  składkowego w porę, to odsetki  od  zaległych  zobowiązań rosną - twierdzi gazeta.  Dziennik opisuje przypadek mikroprzedsiębiorcy,  któremu  ZUS wydał decyzję o zadłużeniu składkowym z ubezpieczenia zdrowotnego  po   czterech latach od zakończenia jego  poprzedniej działalności gospodarczej. Dłużnik twierdzi zaś  w liście do "DGP", że nie zdawał sobie sprawy z obowiązku zgłoszenia się do tego ubezpieczenia. W rezultacie przez lata dług mu urósł,  powiększony dodatkowo o odsetki. Przedsiębiorca zaś zastanawia się, czy ZUS postąpił w jego przypadku prawidłowo, ponieważ on sam o tym  zadłużeniu nic nie wiedział, a gdyby organ emerytalno-rentowy szybciej wystąpił do niego o spłatę zobowiązań, odsetki by nie powstały - podaje gazeta.

Zdaniem "DGP", zgodnie z art. 69 ust. 1    ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego osób spełniających "warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które prowadzą działalność pozarolniczą lub z nimi współpracują z wyłączeniem osób, które zawiesiły wykonywanie działalności gospodarczej" powstaje i wygasa w terminach określonych w przepisach o ubezpieczeniach społecznych, a składkę na ubezpieczenie zdrowotne opłaca osoba podlegająca temu ubezpieczeniu. Dlatego też osoby prowadzące pozarolniczą działalność - pisze dziennik - są zobowiązane bez uprzedniego wezwania opłacić i rozliczyć składki na to ubezpieczenie za każdy miesiąc kalendarzowy "w trybie i na zasadach oraz w terminie przewidzianych dla składek na ubezpieczenie społeczne".

 

*OFE kontynuują wyprzedaż polskich akcji

 

Otwarte fundusze emerytalne (OFE) od początku  2019 r. pozbyły się  polskich akcji za kwotę blisko 4 mld zł. Jak podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 14.08.2019 r.),  powołując się na szacunki Macieja Marcinowskiego, analityka Trigon DM, także w lipcu br., już  ósmy miesiąc z rzędu  OFE sprzedawały polskie akcje, tym razem za kwotę blisko  518 mln zł. Według gazety, w lipcu 2019 r. pod tym względem wyróżniały się tradycyjnie dwa największe OFE : NN i Aviva. Z kolei "nastawienie do akcji zagranicznych było podzielone". I tak, alokacja OFE w polskie akcje spadła o 1,5 pkt proc. miesiąc do miesiąca i wynosiła 75,9 proc.  - informuje dziennik. Jak zauważa Maciej Marcinowski w raporcie Trigon DM za ubiegły miesiąc,  " w tej kategorii uwzględnione są również zagraniczne spółki notowane w Polsce w formie dual-listingu (np. MOL, Unicredit, CEZ). Na koniec 2018 roku stanowiły one 2,5 proc. aktywów (3,8 mld zł)” .

I tak, średnia ważona jednostka funduszy emerytalnych spadła w lipcu br. o 1,1 proc. - donosi "Rz". Z kolei najlepszy wynik zarządzania w  tym czasie  osiągnął  Allianz OFE (-0,9 proc.), natomiast  najgorszy  wynik wypracował  Bankowy OFE (-1,9 proc.).  Od początku 2029 r. najlepsze zyski odnotował  Allianz OFE (3,7 proc.), a najgorsze AXA OFE (+1,6 proc.) - pisze gazeta.

W lipcu 2019 r. napływy z ZUS wyniosły  273 mln zł (1934 mln zł od początku roku), zaś  lipcowe transfery z tytułu suwaka ukształtowały się na poziomie 591 mln zł (4165  mln zł od stycznia br. ).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT